Swego czasu pracowałam charytatywnie z niepełnosprawnymi dziećmi. Dzieci były różne - od małej niesprawności fizycznej, przez zespół Downa, po porażenie mózgowe. Była też jedna dziewczynka z autyzmem.

Od początku, jak inne chore na to osoby, była bardzo wycofana. Nie rozmawiała z nikim, bała się, siedziała sama. Z czasem jednak za misję postawiłam sobie cel - dotrzeć do tej dziewczynki.

Tak mijały miesiące współpracy, a dziewczynka coraz bardziej otwierała się. Po jakimś czasie rozmawiała ze mną, przytulała się, rysowała dla mnie rysunki.
Pewnego dnia nadeszła chwila, kiedy z przyczyn rodzinnych musiałam zakończyć pracę.

Minęło kilka dni, kiedy dostałam paczkę i dołączony do niej list. List okazał się być podziękowaniem rodziców za to, ile włożyłam wysiłku we współpracę z ich córką. Rodzice dziękowali, że wieloletnia terapia nie dawała dziewczynce nic, dopiero mój kontakt z nią przyniósł niebywałą poprawę. Dziewczynka zaczęła otwierać się na świat, nawet zaczęła bawić się z rówieśnikami.W paczce był piękny wazon od rodziców i rysunek od dziewczynki. Była na nim jej rodzina i ja trzymająca ją za rękę. A na dole podpis - "Jesteś moją ukochaną siostrą"!

Tak mijały lata, a dokładniej 5. Cały czas odwiedzamy się z 13-letnią już Mają. Jestem zapraszana na każdą uroczystość rodzinną, traktujemy się jak rodzina. A do jej mamy mówię ciociu.
Pomaganie jest piękne!

Ilość komentarzy dla tego wyznania 0
Dodał: LosowyGosc