Kilka dni temu moja siostra podrzuciła mi na mieszkanie swoją dwuletnią córeczkę w celu przypilnowania jej przez kilka godzin, bo wypadła jej nagła sprawa. Dziecko grzeczne, sobota wolna, więc z radością się nią zajęłam. Aż doszło do najgorszego momentu w życiu każdej dorywczej niańki: Mała zrobiła kupę. I to rzadką, śmierdzącą kupę.

Uzbrojona w nasączoną perfumami maskę zrobioną z szalika, przystąpiłam do dzieła. Szukam pampersów w licznych torbach z zabawkami małej, ale nigdzie ich nie ma. Szukam jeszcze raz, bez efektów. Dzwonię do siostry, torba z pampersami i chusteczkami została w aucie. Trudno, wycieram małą z grubsza papierem, pakuję do swojego auta i pędzę do najbliższej drogerii.
Sobota, ludzi mnóstwo, nie ma gdzie zaparkować. W końcu udaje mi się zatrzymać w nie do końca legalnym miejscu, bo częściowo na przejściu dla pieszych. Miejsce jest, tylko jak teraz wyjdę z auta, skoro mała podczas tego krążenia po ulicach w najlepsze zasnęła. Obudzę ja i wezmę ze sobą, to będzie taki płacz, że mnie ktoś jeszcze o znęcanie posądzi. Nie zostawię jej w aucie samej, bo nawet jakbym biegła, to zejdzie mi z 15 minut, a tyle ostatnio mówią o porwaniach dzieci z auta. Myślę co tu zrobić, aż na horyzoncie pojawia się policjant z bloczkiem z mandatami w ręce. Super, koniec miesiąca, ledwo kasy na cokolwiek starcza, a tu jeszcze mandat. Myślę gorączkowo jak tu się wywinąć. Jest!

Wysiadam z auta, podchodzę do niego i wręcz nakazuję przypilnowanie mi dziecka, dopóki nie wrócę ze sklepu. Młody policjant całkiem zgłupiał, jąka, że on chce mandat tylko wypisać, ale nie daję mu dojść do słowa i prowadzę go do auta. Posłusznie wsiada do samochodu, więc ja w te pędy po pampersy. Gdy wysiadał z auta, był już cały zielony, nie powiem, zapach kupy w tak małym pomieszczeniu był dość intensywny. Z tego wszystkiego mandatu mi nie wypisał, więc serdecznie mu podziękowałam i wróciłam szczęśliwa do domu.

Kobieta zaradną jest ;]

Tagi: #dziecko
Ilość komentarzy dla tego wyznania 0
Dodał: LosowyGosc