Mamy z chłopakiem koleżankę, która kiedyś była szczuplutka. Straciliśmy kontakt na jakiś czas, a gdy znowu pojawiła się w naszym życiu okazało się, że nieźle przytyła, szczególnie na brzuchu. Mój facet nie należy do taktownych osób i wręcz uwielbia się z innych nabijać (beznadziejna cecha charakteru, ale cóż), więc na porządku dziennym padały głupie teksty typu "Kiedy rodzisz?", "Który to już miesiąc?" itp.

Umówiliśmy się pewnego dnia na popijawę, która miała odbyć się u nas. Oni kończyli pracę wcześniej, więc plan był taki, że on z koleżanką pojadą do supermarketu po zakupy (oczywiście głównie alkoholowe), a ja w tym czasie zdążę wrócić do domu po swojej pracy i trochę ogarnąć mieszkanie.

Wszystko zrobione, czekam na nich spokojnie, w końcu wchodzą z siatami. Ona szczęśliwa i rozchichotana, on z jakąś taką nieciekawą miną.

Okazało się, że znowu zaczął dogryzać koleżance w sklepie. Kupili co mieli, jej w udziale przypadły dwie siaty pełne alkoholu. Wydęła brzuch specjalnie jeszcze bardziej i zaczęła na niego krzyczeć:
- Kochanie, nie tak szybko! Przecież wiesz, że jestem w ciąży, a te twoje piwa są takie ciężkie!
I zwracać się do ludzi:
- No widzi pani, niedługo rodzę, a muszę jego alkohol dźwigać! On nic nie robi, tylko pije, w ogóle mi nie pomaga!

Po serii zniesmaczonych spojrzeń chłopakowi przeszła ochota na żarciki :P

Ilość komentarzy dla tego wyznania 0
Dodał: LosowyGosc