Sytuacja w moim bloku. Stoi sąsiadka przed klatką i dzwoni domofonem do swojego mieszkania. Odbiera jej synek Jaś, mądre i sprytne dziecko:
J: Dzień dobly, słucham?
S: Cześć, synku, otwórz mi...
J: Nie otworzę.
S: Synku... Nie wzięłam kluczy.
J: Mama mówiła, żeby nigdy nie otwierać, jak rodziców nie ma w domu.
S: Tak, ale to ja, twoja mamusia.
J: Moja mama ma klucze, to sobie otworzy.
S: Nie wzięłam, śpieszyłam się do pracy.
J: Nie. A co jeśli ty to nie mama? Nie otworzę, prawdziwa mama wie, że mam nie otwierać.

Wyobraźcie sobie minę sąsiadki, która musiała dzwonić po wszystkich sąsiadach, a potem do męża, żeby przywiózł jej klucze.

Ilość komentarzy dla tego wyznania 0
Dodał: LosowyGosc