Kiedy moja siostra była malutkim człowieczkiem (takim, który nie potrafi robić nic innego jak żreć, robić w gacie, drzeć się i spać), ja miałem trochę ponad 3 lata. Nie wiem jak i czemu, ale od jej samego urodzenia rozumiałem ją doskonale. Wydawała tylko dźwięki i darła się, a ja zawsze wiedziałem czego ona chce.

Pewnego dnia wydzierała się jak opętana w kuchni. Rodzice próbowali ją uspokajać na wszelkie sposoby, ale bez efektów, no chyba że można do nich zaliczyć jeszcze większą dawkę decybeli. W końcu bezradni zawołali mnie.

Wchodzę do kuchni. Mama patrzy na mnie błagalnym wzrokiem, a ja robię klasycznego facepalma i mówię:
- Ludzie! To jest moje dziecko czy wasze? - Po czym podchodzę do lodówki, wyjmuję ogórka i wsadzam siostrze do wózka. Umilkła natychmiastowo.

Ilość komentarzy dla tego wyznania 0
Dodał: LosowyGosc