Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.

Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.
Dodaj anonimowe wyznanie

Ksiądz uciekł z lekcji

Śmieszne 4 miesięcy temu

Liceum. Religia - znienawidzona przez moją klasę lekcja. Ksiądz czepiał się o wszystko, ale czasami dało się z nim wytrzymać. Najbardziej lubiliśmy, kiedy szliśmy na lekcję w teren - do kościoła lub na cmentarz. Ot tak! Żeby nie siedzieć w dusznej sali korzystaliśmy z ładnej pogody. Większość ludzi z klasy korzystała także z tego, że religia przypadała na nasze ostatnie 2h lekcyjne... w piątki. Kto mógł - dawał dyla. Ale jeden taki wypad zapadł mi w pamięci bardzo dobrze.

Szliśmy właśnie na cmentarz - ludziska rozleźli się po całym chodniku (o dziwo jeszcze wszyscy byli obecni), ksiądz idzie na tyle kolumny. Kiedy odwróciłam się, żeby zadać mu pytanie o to, czy mogę się zerwać 20 minut wcześniej na autobus, dopadło mnie lekkie zdziwienie... Księdza już nie było - nawiał nam z lekcji

Dodał: LosowyGosc

Jestem dumna z tego co zrobiłam

Dzieci 4 miesięcy temu

Podzielę się z wami historią z 1 klasy podstawówki.
Jako dziewczynka miałam piękne, długie włosy. Oczywiście do szkoły mama robiła mi warkoczyki.
Drugi dzień szkoły, a mama już wezwana przez panią pedagog i panią wychowawczynię... Dlaczego? Otóż kolega z ławki postanowił mi obciąć mojego warkocza.... Odwinęłam mu z pięści prosto w nos... Złamany.
Słychać było tylko "ojej, ty mu złamałaś nos!!!". Ale ani razu nie było "miałaś takie ładne włosy. Będzie dobrze... kiedyś odrosną" .
Chłopak ma za swoje, a ja nadal jestem dumna z tego co zrobiłam :)

Tagi: #szkoła
Dodał: LosowyGosc

Naprawdę potrzebowała tej pracy.

Praca 4 miesięcy temu

Nigdy nie byłam lubiana przez rówieśników i z różnych powodów mi dokuczali. Nie podobało im się jak się ubieram, jakiej muzyki słucham i że jestem "dziwnym dzieckiem", wyśmiewali się również z moich ocen i trudności w nauce.

Doszło do tego, że w wieku 16 lat miałam próbę samobójczą, bo nie widziałam innego rozwiązania jak śmierć. Nie miałam przyjaciół, nikogo nie obchodziło moje istnienie (rodzice wiecznie zajęci pracą i kłóceniem się ze sobą co skończyło się rozwodem). Chciałam podciąć sobie żyły, ale w ostatniej chwili rozmyśliłam się i udało mi się zatamować krwawienie.

Wróciłam do szkoły i wzięłam się w garść. Całą swoją energię wykorzystywałam by się uczyć tego co mnie ciekawi i rozwijać zainteresowania. Ignorowałam rówieśników.
Teraz mam własną firmę i może niesamowicie bogata nie jestem, ale zarabiam na tyle, że żyję spokojnie i nie muszę się martwić o pieniądze.

Jakiś czas temu przyszła do mnie kobieta na rozmowę o pracę. Okazało się, że była to jedna z najbardziej złośliwych dziewczyn w mojej dawnej klasie. Zmieniła nazwisko po ślubie, więc poznałam ją dopiero podczas rozmowy twarzą w twarz. Patrząc w CV zauważyłam, że niewiele osiągnęła od czasu ukończenia szkoły i przez dłuższy czas miała problem ze znalezieniem pracy. Widać było, że jest jej niezręcznie, bo nie wiedziała czy nadal nie jestem na nią zła za to, że mnie poniżała i wyśmiewała się ze mnie.

Dostała tę pracę i utrzymujemy koleżeńskie stosunki. Przepraszała mnie za to jak traktowała mnie gdy byłyśmy nastolatkami i wyjaśniła, że chciała tylko zaimponować reszcie klasy. Przyznała również, że na moim miejscu nie zatrudniłaby kogoś, kto sprawiał jej tyle przykrości i jest mi wdzięczna, że jej przebaczyłam bo była w ciężkiej sytuacji finansowej i naprawdę potrzebowała tej pracy.

Dodał: LosowyGosc

Od małego konfident

Śmieszne 4 miesięcy temu

Jestem studentem prawa i 2 lata temu razem z 20 innymi osobami pisaliśmy kolokwium ostatniej szansy z postępowania karnego, żeby móc podejść do czerwcowego egzaminu. Było to już 4 kolokwium poprawkowe, więc doktor powiedziała, że atmosfera podczas pisania będzie bardziej swobodna, żeby dać nam w końcu zdać kpk. Dodała, że nie ma komu zostawić 6-letniej córki do pilnowania, więc weźmie ją ze sobą na egzamin. Wszyscy uradowani, bo skrypty na komórce już się grzeją, a dziecko będzie zajmować panią doktor.

Jednak ta mała diablica była gorsza od profesora, który na egzaminie z historii ustroju robił egzamin w 7 językach. Chodziła po sali, nagle się odwracała i nas pilnowała. Doktor w tym czasie kompletnie się nami nie interesowała, a raczej udawała, że się interesuje, żeby zachować pozory. Wszyscy oczywiście ściągali i nie przejmowali się jej córką. I to był błąd, bo kiedy znowu wszyscy spojrzeli w swoje skrypty na komórkach, to mała to przyuważyła. Podbiegła do pani doktor i wydała z siebie ryk, który pamiętam do dzisiaj:

- MAMOOOOOOOOOOOO! ONI ODGAPIAJĄ!

Doktor zaczęła się dusić ze śmiechu, pokiwała głową i tylko odpowiedziała:

- Dobrze córciu, dobrze.

Na szczęście wszyscy zdali.

Dodał: LosowyGosc

Niewłaściwy termos

Śmieszne 4 miesięcy temu

Było to jakieś 30 lat temu, miałem może z 15, 16 lat. W moim mieście nic nigdy się nie działo, więc jak moja wychowawczyni ogłosiła wycieczkę do teatru do Krakowa, cała klasa bardzo się ucieszyła. Pamiętam, że jechaliśmy na "Skąpca", ale to nie jest istotne.

W tamtych czasach nie było na każdym kroku McDonaldów, KFC itp., więc mama zrobiła mi kanapki i nalała herbatę cytrynową do termosu. Na miejsce dojechaliśmy jakieś 2 godziny wcześniej, więc dostaliśmy czas wolny na przespacerowanie się po krakowskim rynku. W klasie miałem kolegę, który kiblował już 4 rok, wymyśliliśmy, żeby pójść do najbliższego sklepu i pierwszy raz w życiu spróbować wina (jakie to było ekscytujące!). Już 19-letni Bartek kupił każdemu po butelce jabola, usiedliśmy gdzieś i wypiliśmy. Zbliżała się już godzina przedstawienia, w 10 minut byliśmy na miejscu i czekaliśmy na resztę klasy.

W teatrze zająłem miejsce z samego przodu, a obok mnie usiadł jakiś chłopak z innej wycieczki. Wszyscy z paczki, z którą piłem chodzili do toalety, wiadomo po czym, i dostawali tam opiernicz od nauczycielki, też wiadomo za co. W końcu i mi się zachciało, ale bałem się mojej wychowawczyni i nie poszedłem do toalety. Wpadłem na genialny pomysł, żeby nasikać do termosu, w którym miałem przygotowaną przez mamę herbatę. Wyciągnąłem termos z torby i patrzę - pełny, nie wypiję, bo nie dam rady. Pytałem się wszystkich dookoła, czy nie chcą herbaty, w końcu całą rozdałem.
Było ciemno, więc rozsunąłem rozporek, podstawiłem pojemnik i nagle poczułem wielką ulgę. Wsadziłem termos z powrotem do torby i dalej oglądałem "Skąpca".

Po powrocie do domu chciałem dyskretnie wylać zawartość do toalety, otwieram termos i ze zdziwieniem patrzę - herbata, którą mama zrobiła mi rano. Wtedy się domyśliłem, co zrobiłem. Wyciągnąłem termos z torby wcześniej wspomnianego chłopaka z innej wycieczki i opróżniłem się do niego, po czym wsadziłem termos z powrotem do jego torby. Ciekawe, czy się napił.

Dodał: LosowyGosc

Więcej nie rozmawialiśmy...

Śmieszne 4 miesięcy temu

Chodzę do liceum, moja klasa jako jedyna ma na podstawie język włoski z bardzo wredną babą (delikatnie to ujmując). Rozszerzenia możemy wybierać sami niezależnie od profilu klasy, w związku z czym wywiązała się pomiędzy mną a kolegą (nie znaliśmy się, ale jako osoba przyjacielska chętnie zagadałam) z równoległej klasy rozmowa:

Ja: - Co bierzesz na rozszerzenie?
On: - Polski, matmę i włoski...
(Tu mu przerwałam, chcąc go uratować od tego samobójstwa).
Ja: - Z tą suką?!
On: - Z mamą...

Więcej nie rozmawialiśmy...

Dodał: LosowyGosc

Deska sedesowa była opuszczona

Śmieszne 4 miesięcy temu

To wydarzyło się kilkanaście lat temu, kiedy byłam w 3 klasie podstawówki. Tego dnia na drugiej lekcji musiałam skorzystać z toalety w celu „grubszej sprawy”. Jako że byłam bardzo dobrą i pilną uczennicą, nie chciałam opuszczać sali, żeby nie stracić nic z zajęć. Mimo tego, że czułam, że muszę wyjść, wyczekiwałam jednak do ostatniej chwili.

I wtedy niespodziewanie przyszła mi pomocą nauczycielka, która poprosiła, aby ktoś przyniósł kredę, a że moja potrzeba była tak konieczna, to od razu się zgłosiłam i pędem wybiegłam z sali zmierzając prosto do WC. Rozpędzona wpadłam do kabiny, a że miałam wówczas taki zwyczaj, że nie siadałam na desce, tylko na ugiętych kolanach załatwiałam sprawy, więc tak też uczyniłam tym razem. Kiedy było już po wszystkim, zorientowałam się, że coś jest nie tak. Otóż… okazało się, że deska sedesowa była opuszczona, a ja wchodząc tego nie zauważyłam… Sam widok tego co znajdowało się na wierzchu deski był tragiczny. A ja zamiast to jakoś ogarnąć i posprzątać, założyłam spodnie, zamknęłam drzwi kabiny i uciekłam z toalety do kantorka woźnej po kredę.

Następnie wróciłam do klasy z zapasem kredy, jak gdyby nigdy nic. Sprawa wyszła na jaw dopiero na ostatniej lekcji, kiedy jakaś dziewczyna z 5 klasy weszła do feralnej kabiny. Poskarżyła woźnej o tym co znajduje się na desce, a woźna była tak oburzona, że poinformowała panią dyrektor. Zaraz informacja obiegła całą szkołę i zaczęto szukać winnej osoby. W mojej szkole wtedy nie było żadnego monitoringu. Jako że nasza woźna była uprzedzona wobec chłopaków, w końcu stanęło na tym, że to któryś z nich wszedł do damskiej toalety i zrobił to specjalnie. Dyrektorka zrobiła apel i grzmiała na biednych chłopców, którzy dusili się ze śmiechu, ale żaden z nich się nie przyznał, a ja modliłam się przez następne 3 lata, żeby nikt nie odkrył, że to ja. Nikt oczywiście nie wpadł na to, żeby mnie o to posądzić, ale ja za każdym razem jak mijam swoją podstawówkę przypominam sobie o tej sytuacji i chociaż śmieję się z tego w głos, to w duchu płonę ze wstydu.

Dodał: LosowyGosc

Dwóch chłopaków w jednej kabinie

Śmieszne 4 miesięcy temu

Sytuacja miała miejsce, gdy chodziłem jeszcze do gimnazjum. W naszej szkole zaczęły obowiązywać przepisy zabraniające wychodzenia ze szkoły podczas trwania zajęć, a ja jak i wiele innych osób próbowaliśmy na najróżniejsze sposoby ominąć ten system. Wychodziliśmy oknami, czasami dało się dogadać z ochroniarzem na wejściu (w zależności jaki był to gość), wszystko po to, żeby zapalić papierosa.

Jeżeli nie dało się wyjść, paliliśmy w łazienkach, ale jako że na przerwach dyżury mieli nauczyciele, wiązało się to z ryzykiem. Pamiętam, że mieliśmy język angielski i jak tylko usłyszałem dzwonek wraz z moim dobrym kumplem pobiegliśmy do łazienki, zamykamy się we dwóch w ostatniej kabinie, on wyjmuje paczkę, ja już odpalam zapalniczkę i wtedy słyszymy pukanie do pierwszej z kabin - ''otwierać, czuję papierosy!'' - powiedział nauczyciel od WF-u, który pełnił rolę strażnika na nieszczęsnej przerwie.

No to my z kumplem chowamy szlugi i zapalarkę do plecaka, w końcu przychodzi kolej na nas, puka do nas - otwieramy drzwi, pada pytanie co tu robimy, my jak z automatu bez zastanowienia, że na pewno nie palimy. Kazał nam chuchnąć, no to najpierw kumpel i nic nie wyczuł, później ja, on nadal nic nie czuje, nic dziwnego, skoro nawet nie zdążyliśmy odpalić szluga.

Na co on spojrzał na nas z takim przerażeniem, wręcz obrzydzeniem i powiedział - to ja nie chcę wiedzieć, co wy tam robiliście we dwójkę. I w tym właśnie momencie obaj zdaliśmy sobie sprawę, że zostaliśmy rozpoznani jako dwójka gejów, która zabawiała się ze sobą na szkolnej przerwie. Po wyjściu z łazienki oboje stwierdziliśmy, że może lepiej było jednak odpalić tą fajkę, zamiast pozostawienia go z myślą, że bawiliśmy się swoimi fajkami...

Dodał: LosowyGosc

Jak tam po analu?

Śmieszne 4 miesięcy temu

Jestem studentką chemii. I to jest chyba słowo klucz w tej historii; dla niewtajemniczonych: mamy między innymi takie przedmioty jak chemia organiczna, nieorganiczna, fizyczna, analityczna, teoretyczna i wiele innych - bardziej lub mniej "humanistycznych". Oczywiście - na każde z tych zajęć mówimy skrótami: "organ", "nieorgan", "teor" itd.
Pewnego dnia, wracając z zajęć laboratoryjnych autobusem po drzwi i okna wypchanym ludźmi, zauważyłam moją koleżankę ze studiów, która stała może z 5 metrów ode mnie. Ponieważ nie mogłam do niej dotrzeć, pomachałam tylko ręką, dając znać, że wychodzimy na następnym przystanku. Ale moja koleżanka - jak to poczciwa, a zarazem niecierpliwa osóbka, chcąc się dowiedzieć, jak mi poszło na laboratoriach, palnęła na cały autobus: "JAK TAM PO ANALU?!"

Miny ludzi bezcenne... -_-

PS. Tak, to były laboratoria z chemii analitycznej.

Dodał: LosowyGosc

Co się pani tak skrada?

Śmieszne 4 miesięcy temu


W podstawówce mieliśmy bardzo garbatą nauczycielkę - to bardzo istotne w tej historii. Na ten dzień zaplanowany był fotograf, coby porobił piękne klasowe zdjęcia.

Gdy nastała ta chwila, wszyscy przyjęci szamotali się z jednego kąta w drugi. A że nie zawsze łatwo jest zapanować nad grupką małych dzieciaczków, to dosyć długo trwało poustawianie każdego w odpowiednim miejscu.

Udało się, wszyscy stoją jak powinni, ale fotograf już mocno podenerwowany, z widocznym grymasem na twarzy, krzyczy "no niechże się pani wyprostuje!!!"

Niestety, nie pamiętam jaką minę wszyscy mieli, mnie natomiast kopara opadła.

Dodał: LosowyGosc

:(

Prosimy o wyłączenie dodatków blokujące reklamy

Blokujesz nasze reklamy, jedyne marne źródło dochodu z którego strona się utrzymuje...

Rozumiemy dlaczego to robisz, ale staramy się by nasze reklamy nie były tak irytujące. Prosimy więc o wyłączenie AdBlocka tutaj :)

OKEY