Całe zdarzenie wydarzyło się na mojej komunii. W domu ok. 25 osób czekających na pyszny obiad mojej mamy. Z nadmiaru obowiązków mama poprosiła tatę, żeby odcedził ziemniaki. Więc mój kochany tata wziął wielki garnek ziemniaków i zaczął odcedzać. Odcedza, odcedza, woda leci i leci. Mniej więcej w połowie mama zaczęła krzyczeć tak głośno, że wszyscy goście myśleli, że coś się musiało stać poważnego.
Tak więc mój tatuś odcedził prawie 2/3 rosołu. Tylko wybrani zjedli zupę :)

Dodał: LosowyGosc