Tydzień temu do sąsiedniego mieszkania wprowadził się student. Miły chłopak. Przyszedł do mnie 5 dni temu i zapytał się, czy nie udostępnię mu dostępu do Wi-Fi, ponieważ musi coś sprawdzić na uczelnię bardzo szybko. Zgodziłem się, bo czemu by nie.
Dwa dni później liczba urządzeń podłączonych do mojej sieci wynosiła aż 61. Stwierdziłem, że coś jest nie tak. Zmieniłem hasło.

Zaczęło się. Co chwila przychodziły do mnie pielgrzymki różnych osób z wieżowca, żeby oznajmić mi jakim jestem chamem, bo zmieniłem hasło.
Na pytanie skierowane do studenta "Dlaczego podałeś innym hasło?", ten stwierdził, że trzeba się dzielić. Co tam, że przy takiej liczbie osób nie da się korzystać z internetu.
Trzeba się dzielić...

Dodał: LosowyGosc