Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.

Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.
Dodaj anonimowe wyznanie

Pływanie w basenie nago

Śmieszne 13 dni temu

Mieszkałam wraz z rodzicami i starszym bratem w domu na obrzeżach miasta, zawsze latem tatuś rozstawiał mi za domem basen, bym mogła zażywać kąpieli w te nieznośnie upalne dni. Historia ma miejsce gdy miałam około 12-13 lat i rodzice w swym wielkim zaufaniu postanowili zostawić mnie samą na noc i gdzieś razem wyjść.

Grzecznie bawiłam się w salonie, przez otwarte drzwi prowadzące na taras wlatywał przyjemny letni wietrzyk. Po obejrzeniu ulubionego serialu naszła mnie ochota na kąpiel. Jak siedziałam, tak wstałam i wyszłam popływać. Po chwili zabawy zauważyłam, że niepotrzebny materiał strasznie utrudnia mi ruchy, więc pozbyłam się zbędnych rzeczy, a co się będę ograniczać, pływałam sobie jak mnie mama urodziła ;)

Zabawa trwa w najlepsze, aż szkoda wychodzić, aż tu nagle przeokropna rzecz się stała, słyszę, że ktoś wjeżdża na podwórko. Rodzice! pomyślałam i biegiem do domu. Co się stanie jak wejdą i zobaczą, że mnie nie ma. Wygramoliłam się z basenu i biegiem do domu, wbiegłam tylnymi drzwiami, a z naprzeciwka od frontu właśnie wszedł mój brat ze znajomymi, korzystając z okazji, że nie ma rodziców zaprosił na noc kilku znajomych.
Nie wiem, kto był bardziej zdziwiony. Ja, naga i mokra, wydałam z siebie przeraźliwy pisk i rzuciłam się do ucieczki, pech chciał, że na mojej drodze pojawiła się niespodziewana przeszkoda w postaci ściany, więc ogłuszona po uderzeniu cała zapłakana leżę na podłodze. Zdołałam się tylko wczołgać pod kanapę i przeczekać tam do momentu, gdy znajomi brata zniknęli z pola widzenia.
Z bratem nigdy nie wspominaliśmy tego incydentu, a do tej pory gdy go odwiedzają koledzy jest mi cholernie wstyd, choć minęło już kilka dobrych lat.

Dodał: LosowyGosc

Jak się wprosić na urodziny

Dzieci 18 dni temu

Gdy miałam może 5/6 lat, udałam się z rodzicami na zakupy do dużego centrum handlowego. Jako że byłam niezmiernie marudnym dzieckiem, rodzice zostawili mnie w bawialni dla dzieci, która się tam znajdowała.

Poznałam tam pewną dziewczynkę, od razu zostałyśmy "przyjaciółkami na zawsze", jak to dzieci. Dziewczynka zapytała mnie, czy ja również zostałam zaproszona przez Jasia. Mój dziecięcy umysł wymyślił, że zaproszenie od Jasia to pewnie jakiś wstęp VIP, więc chcąc wypaść jak najlepiej, przytaknęłam.

Po jakimś czasie, wszystkie dzieci zaproszone przez Jasia miały usiąść do stołu, więc ja także poszłam. Zaczęliśmy śpiewać "Sto lat". Inne dzieci przy stole dziwnie na mnie zerkały. Postanowiłam się tym nie przejmować. Po chwili otrzymaliśmy zestawy Happy Meal. Zaczęłam jeść ze smakiem, jako że rodzice rzadko kiedy pozwalali mi jeść fast foody. Wszyscy dostali swoją porcję, oprócz samego Jasia. Panie, które nas pilnowały, uznały to za niemożliwe, jako że zestawów było tyle ile gości i jubilata. W tym momencie wszystkie oczy skierowały się w moją stronę, kiedy ja nieświadoma jadłam ze stoickim spokojem nuggetsy. Zapytano mnie, czy zostałam zaproszona. Jaś stwierdził z płaczem, że mnie nie zna. Wtedy uświadomiłam sobie, że wkręciłam się na urodziny. Ze strachu się posikałam.

Jasiu! Jeśli jakimś cudem to czytasz, chciałabym cie przeprosić za zniszczenie Ci urodzin!

Dodał: LosowyGosc

Urodziny Asi

Życiowe 18 dni temu

Zawsze byłam wrażliwa osobą, miałam wielu przyjaciół i byłam lubiana. Nie wszyscy z naszej klasy w podstawówce tak mieli - jedna koleżanka była odtrącona, nazwijmy ja Asia. Więc Asia w maju obchodziła 9 urodziny, a że był zwyczaj robienia super imprezy urodzinowej, zaprosiła cała klasę na przyjęcie.

Sama nie była często zapraszana na takie wydarzenia. Stwierdziłam, że wolę pojechać do babci w ten dzień, bo z koleżanką nie miałyśmy jakiegoś dobrego kontaktu. Więc jedziemy cała rodzina do babci, godzina przyjęcia się nadeszła, mijamy dom Asi a ona stoi i wypatruje gości. Coś mnie złapało za serce, przecież ktoś już powinien być. I powiedziałam mamie ze chce iść na te urodziny, by nie było jej przykro. Pojechaliśmy po misia i czekoladę.

Gdy dotarłam do Asi, była bardzo szczęśliwa, a stół był zastawiony ciastami i słodyczami. Świetnie się bawiliśmy, pomyśleć tylko co mogłaby poczuć, gdyby na jej urodziny spośród 17 osób z klasy nie przyszedł nikt. Bo tak byłoby gdybym i ja się na to nie zdecydowała. Nadal jestem z siebie dumna. Dodam że teraz studiuje i chyba jako jedyna mam jako taki kontakt z Asią.

Dodał: LosowyGosc

Błogie myślenie dzieci

Dzieci 19 dni temu

Mając jakieś 6-7 lat, ubzdurałam sobie, że jeśli się w kimś zakocha, to ta osoba to odwzajemnia. Według mnie, nieodwzajemniona miłość nie istniała. "Zakochałam" się wtedy w moim sąsiedzie - koledze mojego brata, który miał ok. 15 lat. Po pewnym czasie, latem, doszłam do wniosku, że już mi przeszło i tutaj moja dziecięca logika nie działała już w drugą stronę i byłam pewna, że chłopak się we mnie kocha - w końcu dostałam od niego walentynkę (którą tak naprawdę zrobiła moja starsza siostra).

Stwierdziłam, że przecież tak nie może być, nie mogę go przecież tak okłamywać! Wsiadłam więc na swój malutki rowerek z podpórkami i pojechałam do sąsiada. Akurat siedział przed domem z moim bratem i kolegami. Zawołałam go i kiedy podszedł, powiedziałam tylko "kiedyś cię kochałam, ale teraz już nie!", zawróciłam i pojechałam do domu.
Brat baaardzo długo mi to jeszcze wypominał, a ja na widok sąsiada paliłam buraka. Czasem zastanawiam się, czy jeszcze to pamięta :D

Dodał: LosowyGosc

Ulubione cukierki irysy

Śmieszne 21 dni temu

Jako, że historie z dzieciństwa są najlepsze (no, zaraz po tych o dresach :) ), to postanowiłam dodać moje trzy grosze.

Mój tata miał za dzieciaka kolegę, który był takim typowym miśkiem, więcej wszerz niż wzdłuż, a w kontaktach z dorosłymi był bardzo nieśmiały.

Pewnego dnia biegnie uradowane dziecko do sklepu, bo dostało od mamy drobne na cukierki. Pojawił się jednak jeden istotny problem - jak tu zagaić do ekspedientki o owe słodycze?

No ale nic - wkracza rozdygotany do typowego wiejskiego sklepiku, udało mu się wygęgać "Cukierki poproszę" i w tym momencie spełniły się jego najgorsze koszmary - pytanie ze strony sklepowej.
- Ale które? Te? - wskazuje na Irysy w pierwszej gablotce, znienawidzone przez chłopca, ale jak tu odmówić?
Chłopak przytakuje pośpiesznie i na skraju płaczu wychodzi ze sklepu z pełną torbą "Szatańskich Irysów".

Sytuacja powtarza się przy każdej próbie kupna upragnionych słodyczy przez malca, aż nastał Dzień - Ten Dzień, w którym wszystko miało się odmienić.

Chłopiec wkracza w progi sklepu z żelaznym postanowieniem, że dziś mu się uda, dziś powie ekspedientce, że nie chce Irysów!

Szybki rzut oka na wystawę z cukierkami, cóż to?! W pierwszej gablotce piękne, kolorowe landrynki, Irysów - brak.

Dziecię nie wierzy w swoje szczęście, prawie że ze łzami w oczach podbiega do lady i mówi standardowe "Cukierki poproszę". Szczęście jest na wyciągnięcie ręki, jeszcze tylko chwila...

Sklepikarka puszcza do niego oczko.
- Wiem, jakie ty lubisz - i wyciąga spod lady pełną torbę Irysów...

Dodał: LosowyGosc

Przygotowania do bierzmowania

Śmieszne 21 dni temu

Podczas przygotowań do bierzmowania, musiałam zdać poszczególne modlitwy oraz odpowiedzi na zadane pytania. Kiedy przyszedł dzień, który miał sprawdzić moją wiedzę, dostałam pytanie:
- Dlaczego Maryja, była dziewicą?
Odpowiedź moja była taka:
- Ponieważ, nie uprawiała seksu.

Po dziś dzień, koleżanka ciśnienie ze mnie bekę.

Dodał: LosowyGosc

Kiedy jesteś rudy

Śmieszne 21 dni temu

Zacznę od tego, że odkąd pamiętam jestem rudy. No może poza jednym zdjęciem, na którym moje włosy są koloru ciemno brązowego.

Obecnie mam 20 lat. Niestety, gdy miałem 5 lat w moim domu wybuchł pożar i wszystko spłonęło (zdjęcia, pamiątki), tak że nie mam pojęcia jak wyglądałem, gdy się urodziłem.
Moim pierwszym zdjęciem jest dopiero owa fotografia ze ślubu rodziców, na której właśnie moje włosy są ciemno brązowe.

Zawsze bardzo mnie to dziwiło i wiele razy pytałem rodziców jak to się stało, że z ciemno brązowych moje włosy nagle zmieniły się na rude.
Rodzice tłumaczyli, że przez lata kolor zmieniał się, że to w genach itd., aż do wczorajszego wieczoru, kiedy mój tata dość mocno wstawiony wyznał, że wraz z mamą przed ślubem stwierdzili, że ich zdjęcie musi być naprawdę piękne, a rudy chłopak do niego nie pasuje. Dlatego właśnie postanowili mnie ufarbować na tę okoliczność.

Dodał: LosowyGosc

Koperta z białym proszkiem

Życiowe 21 dni temu

Sytuacja miała miejsce jakieś 11-12 lat temu, chodziłem wtedy do podstawówki. Mieliśmy w klasie kolegę, który wszystkich irytował - wiecznie się o wszystko wykłócał i musiał postawić na swoim za wszelką cenę. Wszyscy mieliśmy go dość.

Wówczas uznałem, że trzeba go czymś mocno wystraszyć, może wtedy się nieco uspokoi. Tak się złożyło, że tematem na czasie był wtedy wąglik i różne dziwne przesyłki z białym proszkiem w środku. Uznałem to za idealne rozwiązanie sytuacji. Wtajemniczyłem w swój plan dwóch najlepszych kolegów, którym mój pomysł bardzo się spodobał. Zrobiliśmy więc mieszankę mąki, soli, cukru i proszku do prania i wsypaliśmy wszystko do koperty. Następnego dnia, wracając ze szkoły, kupiliśmy znaczek i taki list, zaadresowany do naszego nielubianego kolegi, wrzuciliśmy do skrzynki pocztowej. Było to mniej więcej godzinę przed opróżnieniem skrzynki i przekazaniem listów z filii na naszym osiedlu do głównego urzędu w naszym mieście.

Jakieś dwie, trzy godziny później moja mama wróciła z pracy i powiedziała, że coś się stało na "dużej" poczcie, ponieważ jest zamknięta, a budynek jest obstawiony policją. Nie przejmowałem się tym, bo nie dostrzegłem wtedy żadnego związku z naszą przesyłką.

Wszystko wyjaśniło się kilka dni później, kiedy ukazał się nowy numer naszego lokalnego tygodnika. Znalazł się w nim artykuł na pół strony zatytułowany "Biały proszek na poczcie". Okazało się, że pracownica sortująca listy podejrzewała, że przesyłka jest za ciężka w stosunku do znaczka, który został naklejony na kopertę. Wzięła więc list na wagę, a wtedy wysypał się z niego biały proszek. Kobieta mocno się wystraszyła i wezwała policję. Koperta oczywiście była bez nazwiska nadawcy, niemniej jednak artykuł kończył się zdaniem "Policja szuka już sprawcy".

Po zbadaniu zawartości przesyłki prawdopodobnie odpuścili. Z tego co wiem, do adresata także nie dotarli. Przez parę dni żyłem w naprawdę dużym strachu, a całą historię pierwszy raz opowiedziałem komuś dopiero wtedy, jak byłem już na studiach. :)

Dodał: LosowyGosc

Wcisnęłam gąsienicę do szczypiorku

Życiowe 27 dni temu

Od zawsze uwielbiałam zwierzaki - nieważne, czy to piesek, kotek, krówka, kura czy pająk.

Miałam jakieś 5 lat. Bawiłam się w najlepsze na podwórku, kiedy zaczęło kropić. Krople były coraz większe, więc mama kazała mi iść do domu... Kiedy już miałam wejść na chodnik, moją uwagę przykuła mała gąsienica pełzająca po trawie. Miałabym ją tak zostawić, tak na deszczu? Przecież mogła się przeziębić!

Zerwałam więc szczypiorek rosnący obok, oderwałam jego czubek, tworząc coś w rodzaju rury... Idealny domek dla gąsieniczki, będzie mogła w spokoju przeczekać tam deszcz! Niestety, robak nie chciał tam wejść, a coraz bardziej zdenerwowana mama wołała mnie do domu.

Postanowiłam pomóc gąsienicy wleźć do środka - chwyciłam cienki patyk i wepchnęłam ją do szczypiorku. Szczypiorek był już suchy, więc "na szczęście" podczas całej operacji się nie połamał... Problem w tym, że był za cienki (albo robal za gruby) i gąsienica się rozciapkała...
Stałam się morderczynią. Uciekłam do domu, bo bałam się, że przyjedzie policja. Nikomu o tym nie powiedziałam, do czasu...

Sobota przed Pierwszą Komunią. Wiadomo - pierwsza spowiedź.
Przyszła moja kolej. Podchodzę do konfesjonału, zaczynam wymieniać moje straszliwe grzechy... I w końcu, pośród "nie słuchałam się rodziców", "nie chciałam iść do kościółka" itd., pojawiło się "wcisnęłam gąsienicę do szczypiorku".
Chciałabym zobaczyć minę księdza :P

Dodał: LosowyGosc

21b24884

Dzieci 27 dni temu

Jak byłam mała, mama zabrała mnie do kina na mój pierwszy w życiu film w 3D :) Była to dla mnie nowość, bardzo to przeżywałam, nie potrafiłam sobie wyobrazić jak to jest zobaczyć na tym wielkim ekranie trójwymiarowy obraz.

Do sali kinowej weszłam niezwykle przejęta, wniebowzięta i z szerokim uśmiechem spod znaku "łaaaał" :) Film był animowany i - jako że był to okres przedświąteczny - opowiadał o Świętym Mikołaju; niestety fabuły już zupełnie nie pamiętam.

Pamiętam za to doskonale scenę, w której ów Święty Mikołaj - obiekt uwielbienia wielu małych dzieci, w tym i także mój - przechadzał się po swoim pokoju i na głos sporządzał listę niegrzecznych dzieci, którym w tym roku podaruje rózgi. Więc po kolei wyliczał, że niegrzeczny był ten, ten, ten i... nagle - z podstępnym, okrutnym (tak zapamiętał to mózg małej dziewczynki) uśmiechem - powiedział, a właściwie krzyknął: "i wiem kto jeszcze był niegrzeczny!". Z tym swoim uśmieszkiem zaczął wodzić palcem po ekranie i - o, moje nieszczęście - wskazał na mnie i znów krzyknął: ... "TY!".

Zdębiałam. Ale jak to JA? Dlaczego? Przecież byłam grzeczna... Oczywiście natychmiast zrobiło mi się niemiłosiernie wstyd. Wiecie... wyobraźcie sobie: małe, wierzące w Świętego Mikołaja dziecko w obecności całego tłumu słyszy, że zostaje przez niego wytknięte, że było niegrzeczne i że nie dostanie prezentu. Dyskretnie - nadal paląc się ze wstydu - rozejrzałam się wokół, żeby sprawdzić, czy ktoś widział, że chodziło o mnie. Stwierdziłam, że tak - że wszyscy widzieli. I wszyscy wiedzą.
Czułam się strasznie! Schowałam się głębiej w fotel. Marzyłam, żeby film ("bajka") - na który przyszłam tak rozanielona - w końcu się skończył. Zaklinałam los, żeby jakimś cudem w kinie zabrakło prądu, bym mogła niepostrzeżenie, niezauważona wymknąć się na zewnątrz, unikając spojrzeń ludzi, którzy na pewno chcą zobaczyć twarz tej niegrzecznej dziewczynki, wyklętej przez Świętego Mikołaja...

Gdy wracałyśmy z mamą do domu, milczałam jak zaklęta. Udawałam, że nic się nie stało, że to nie ja. Chciałam wierzyć, że moja mama nie kapnęła się, że Mikołajowi chodziło o jej ukochaną córkę...

Nie wiedziałam, że każde dziecko zobaczyło - i pewnie przeżywało - to samo co ja.

Dodał: LosowyGosc

:(

Prosimy o wyłączenie dodatków blokujące reklamy

Blokujesz nasze reklamy, jedyne marne źródło dochodu z którego strona się utrzymuje...

Rozumiemy dlaczego to robisz, ale staramy się by nasze reklamy nie były tak irytujące. Prosimy więc o wyłączenie AdBlocka tutaj :)

OKEY