Jako że zbliża się mój okres, miewam różne zachcianki. Wczoraj wieczorem miałam wielką ochotę na chipsy, a że było dosyć późno, wszystkie sklepy były już pozamykane. Miałam zły humor i postanowiłam zadzwonić do swojego chłopaka (niestety mieszka 50 km ode mnie). Zrezygnowana i lekko zasmucona opowiedziałam mu o sytuacji. Nagle usłyszałam, jak mówi obojętnym głosem, że nie ma za bardzo czasu na pogawędki i musi szybko załatwić jakąś sprawę. No cóż, po tym wyznaniu rozpłakałam się, że "nikt mnie nie kocha" (tiaaa, hormony).

Po pewnym czasie usłyszałam dzwonek do drzwi. Otwieram i stoję jak wryta, bo przede mną stoi Kuba i w rękach trzyma reklamówkę.

Tak.

Mój ukochany pędził do mnie w nocy tylko po to, żeby przywieźć mi moje ulubione chipsy ;)

Chyba za niego wyjdę ;)

Dodał: LosowyGosc