Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.

Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ostatni tydzień | Ostatni miesiąc | Ostatni rok | Cały okres

Jak tam po analu?

Śmieszne 3 miesięcy temu

Jestem studentką chemii. I to jest chyba słowo klucz w tej historii; dla niewtajemniczonych: mamy między innymi takie przedmioty jak chemia organiczna, nieorganiczna, fizyczna, analityczna, teoretyczna i wiele innych - bardziej lub mniej "humanistycznych". Oczywiście - na każde z tych zajęć mówimy skrótami: "organ", "nieorgan", "teor" itd.
Pewnego dnia, wracając z zajęć laboratoryjnych autobusem po drzwi i okna wypchanym ludźmi, zauważyłam moją koleżankę ze studiów, która stała może z 5 metrów ode mnie. Ponieważ nie mogłam do niej dotrzeć, pomachałam tylko ręką, dając znać, że wychodzimy na następnym przystanku. Ale moja koleżanka - jak to poczciwa, a zarazem niecierpliwa osóbka, chcąc się dowiedzieć, jak mi poszło na laboratoriach, palnęła na cały autobus: "JAK TAM PO ANALU?!"

Miny ludzi bezcenne... -_-

PS. Tak, to były laboratoria z chemii analitycznej.

Dodał: LosowyGosc

Ewakuowałam całą szkołę

Śmieszne 4 miesięcy temu

Czas akcji: 10 lat temu, zima, czasy podstawówki, piątek, przed świętami, przerwa obiadowa.
Miejsce akcji: Sala lekcyjna.
Stan własny: złamana noga.

Jak zawsze na przerwę obiadową cała moja klasa opuszczała salę, a ja ze względu na stan nogi musiałam zostać w środku, po wcześniejszym dostaniu pożywienia w plastikowym pudełku z cateringu. Niestety, mam niewytłumaczalny wstręt do jedzenia z pudełek. Odrzuca mnie to, doprowadza do mdłości i wymiotów. Zupełnie nielogiczna sprawa, ale niestety nie potrafię tego z siebie wykorzenić. Spojrzałam z obrzydzeniem na pudełko z cateringu, po czym rozejrzałam się po sali szukając sposobu na pozbycie się go. Wcześniej składam prośby o podanie mi jedzenia w innej formie, ale nie było wyjścia, a swoim wybrzydzaniem tylko wkurzałam nauczycieli (o co w sumie ich nie obwiniam). Dlatego też gdy me oczy ujrzały kosz na śmieci, bez większego wahania skoczyłam w jego kierunku, podpierając się na kulach i z uśmiechem na swej niewinnej, dziecięcej twarzy pozbyłam się obiektu mojej nienawiści.

Niestety, pudełko w trakcie się otworzyło i wylało swą zawartość do plastikowego worka, zostawiając bardzo widoczne dowody zbrodni. Spanikowałam, wiedząc, że mam kolejną rzecz do ukrycia. Złapałam cały worek, który na szczęście poza moją breją był pusty, i zwinąwszy go w kulkę, poczłapując na kulach do okna, starannie upchnęłam go za kaloryferem. Wyrobiłam się z misją w samą porę, bo już chwilę potem zadzwonił dzwonek, a ja musiałam wracać na miejsce przy biurku.

I tu sprawa mogłaby się zakończyć, gdyby nie fakt, że był to piątek przed świętami i do szkoły wróciliśmy dopiero po dwóch tygodniach. W tym czasie moje jedzonko zdążyło już wyewoluować, założyć własną cywilizację i religię, co niestety objawiło się strasznym, wręcz MORDERCZYM smrodem. Ciepełko kaloryfera zdaje się tylko wspierało jego wewnętrzny rozwój.

I tak oto cała szkoła została ewakuowana, ze względu na podejrzenie ulatniania się niebezpiecznych gazów. Worek z moją małą cywilizacją został po jakimś czasie odkryty przez specjalny oddział ratunkowy (czyt. sprzątaczki z maskach zrobionych z szalików), ale stwórca owej cywilizacji nigdy nie został ujawniony. I oby tak pozostało na wieki.

Dodał: LosowyGosc

To biologiczny ojciec mojego syna

Miłóść 4 miesięcy temu

Od wielu lat podobała mi się moja przyjaciółka - zaczyna się jak typowa historia o wychodzenia z friendzone - długi czas zbierałem się w sobie, żeby wyznać jej, co czuję, ale jakoś nie mogłem się zebrać... Kiedy zadzwoniła do mnie, że koniecznie chce się ze mną spotkać postanowiłem, że powiem jej wszystko, co czuję.

Wszystko szło pięknie. Spotkaliśmy się w kawiarni, dałem jej mały bukiecik kwiatków, otrzymaliśmy nasze kawy i desery i odważyłem się powiedzieć jej wszystko. Kiedy skończyłem zobaczyłem, że ma łzy w oczach i niespecjalnie szczęśliwą minę. Powiedziała, że też się jej podobam, ale myślała, że nie ma u mnie żadnych szans. Czemu więc nie skakała z radości? Otóż umówiła się ze mną, żeby się wyżalić. Spotykała się z pewnym facetem, wydawało jej się, że to ten jedyny, ale zaszła w ciążę, a on... zniknął. Okazało się, że oszukiwał ją od początku i nie pracował w miejscu, które wskazał, ani nie mieszkał tam, gdzie twierdził, że mieszkał.

Przyznaję, w pierwszej chwili nie wiedziałem co powiedzieć. Przemyślałem sprawę i postanowiłem, że zwiążę się z nią i dziecko wychowam jak swoje, jeśli tylko ona się zgodzi. Zgodziła się.
Wszystko było pięknie. Po dwóch latach postanowiliśmy sformalizować nasz związek. Zaprosiliśmy naszych bliskich, zorganizowaliśmy ślub i małe przyjęcie dla rodziny.

Naszedł ten Wielki Dzień. Zaczęli zjeżdżać się goście. Podszedł przywitać się mój kuzyn, którego wcześniej moja ukochana nie miała szansy poznać, bo od dwóch lat pracował za granicą. Kiedy podszedł, moja przyszła żona zbladła jak ściana. Kuzyn też wyglądał, jakby miał zaraz zemdleć.

Jak myślicie, czemu wyjechał za granicę dwa lata temu? Tak, to biologiczny ojciec mojego syna.

Dodał: LosowyGosc

Mój syn

Dzieci 4 miesięcy temu

W wieku 12 lat postanowiłem, że kiedyś zrobię mojemu dziecku największy żart primaaprilisowy. Stwierdziłem, że powiem mu, że urodziło się 1 kwietnia, będzie świętowało 1 kwietnia, a w jego 18 urodziny wyjawię mu prawdę.

Niestety cały plan poszedł w pi*du.

Syn urodził się 1 kwietnia...

Dodał: LosowyGosc

Potrójne szczęście.

Różne 3 miesięcy temu

Mam 19 lat. Parę miesięcy temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży z moim 22-letnim facetem. Nasi rodzice nie przyjęli tego za dobrze, szczególnie mama mojego lubego, która od początku mnie nie lubiła, PRZY MNIE powiedziała mu, że zmarnowałam mu życie i teraz będzie się ze mną i bachorem męczyć. Z kolei moi rodzice po dwóch tygodniach pretensji odpuścili i nawet subtelnie uśmiechają się na myśl o wnuku.

Czego nie wiedzą? Wczoraj podczas badania USG mój ginekolog powiedział mi, że słyszy trzy serduszka..

Dodał: LosowyGosc

Trzymaj się tej kobiety bo to skarb

Miłóść 3 miesięcy temu

Miałem wtedy 22 lata. Moja dziewczyna miała 17.
Prawie nie pamiętam tamtego dnia. Śpieszyłem się do domu i nie zauważyłem nadjeżdżającego samochodu. Obudziłem się w szpitalu - jak się okazało, po dość skomplikowanej operacji - obok siedziała moja dziewczyna. Była zapłakana i po jej minie już wiedziałem, że chodzi o coś więcej. Chwilę później zrozumiałem. Nie czułem nóg... Nie mogłem nimi poruszyć. Potem usłyszałem ten wyrok "nie wiadomo, czy będzie pan chodził".
Załamałem się. Kilka lat wcześniej również miałem wypadek i wiedziałem, jakie są konsekwencje. Słabsza psychika, strach przed otoczeniem, "zaległości" we wszystkim, a teraz jeszcze mam być kaleką?

Z moją ukochaną byłem wtedy już ponad rok, jednak wiedziałem, że nie mogę zniszczyć jej życia w ten sposób. Była młoda, powinna się bawić, a nie martwić i opiekować się kolesiem, który w tamtym czasie nawet do kibla sam nie poszedł...
Zerwałem z nią leżąc na szpitalnym łóżku. Nie wiedziałem, jak sobie bez niej poradzę, ale wtedy to było najlepszym rozwiązaniem. Ona przyjęła to ze spokojem. Powiedziała krótkie "nie ma sprawy". Nie wypytywała o nic, jakby jej nie zależało. Tylko że... dalej siedziała na miejscu obok mojego łóżka i dalej patrzyła na mnie z troską. Chamsko kazałem jej odejść, "bo przecież z nią zerwałem". Wtedy ona spojrzała na mnie i powiedziała coś, co wstrząsnęło mną tak, że zapamiętam te słowa do końca życia:

- Dobrze, zerwałeś ze mną, i co z tego? Ja cię kocham i zamierzam być przy tobie i wspierać cię dopóki nie wyzdrowiejesz. Jeśli potem będziesz chciał żebym odeszła, zrobię to.

Zaniemówiłem. Łzy stanęły mi w oczach. Poprosiłem, żeby przyniosła mi wodę, bo nie chciałem się przy niej popłakać. Zdążyła zamknąć drzwi, kiedy pielęgniarka znajdująca się na sali powiedziała "Trzymaj się tej kobiety, bo to skarb".

Jak obiecała, tak zrobiła. Wspierała mnie do końca. Codziennie zarażała mnie swoim promiennym uśmiechem i optymizmem. Zabierała na spacery do parku, gdzie pokazywała mi świat z innej perspektywy. Jeździła ze mną na rehabilitacje. Po kilku trudnych miesiącach czucie w nogach zaczęło wracać.

Dzisiaj uczę naszego syna grać w piłkę. Bez wątpliwości mam najlepszą żonę na świecie. Wszystkim Wam życzę takiej miłości :)

Dodał: LosowyGosc

Kiedy masz 1.5 metra wzrostu

Życiowe 4 miesięcy temu

Przychodzi ksiądz na kolędę. Modlitwa, rozmowy, ogólnie miła atmosfera :) Po wszystkim ksiądz się zbiera i przy wyjściu dostrzegł cichą, nie odzywającą się mnie, głaszcze mnie po głowie i rzecze:
- A ty, dziecko, do której klasy chodzisz?
- Yyy... jestem na drugim roku studiów, proszę księdza.
Ksiądz cofnął rękę jak poparzony i odparł:
- Ooo! To już prawdziwa kobieta!

Reszta familii nie wytrzymała i gruchnęli śmiechem.

1,5 metra człowieczka może zmylić :)

Dodał: LosowyGosc

Nie jestem konfidentem.

Dzieci 4 miesięcy temu

Jestem mamą 3-letniej córki. Ostatnio wróciła z przedszkola z ugryzieniem na ręce, zaczęłam więc dociekać w jakich okolicznościach do tego doszło. Dowiedziałam się, że był to Kacper B. Na moje pytanie, czemu córka nie poinformowała o tym opiekunki, odpowiedziała:
- Mamo, przecież nie jestem konfidentem.

Dodał: LosowyGosc

Siema, geju, jak tam?

Śmieszne 3 miesięcy temu

Jestem gejem, a że mieszkam w malutkiej mieścinie, to każdy o tym wie.

Właśnie odprowadzałem chłopaka na pociąg, on pojechał, a ja zmierzam ku schodom do wyjścia, gdy do moich uszu dochodzą obraźliwe względem mnie przezwiska od takich dwóch, może trzech typowych dresiarzy. Mi to lata co gadają i dumnie idę w dół. Tak dumnie, że źle ułożyłem stopę, przez co poleciałem pięknie twarzą z 7 m w dół.

Poczułem ogromny ból, ruch ograniczony i nagle podbiegają do mnie dresy i jeden "Stary, ku**a, myślałem, że nie żyjesz", drugi do niego, że po karetkę trzeba dzwonić, ja już mówię, że nie, a ten pierwszy, że mam zamknąć ryja, w międzyczasie odplątał mnie i położył na plecach (ściągnął swoją bluzę i podłożył mi pod głowę, wow), gdy drugi w cudny sposób rozmawiał przez telefon, co chwilę używając pospolitych jak na ich język przekleństw, a gdy skończył, powiedział do tego drugiego, że jak nie dojadą w 20 minut, to mnie biorą sami. Ja już w myślach modlę się, by jednak nie uznali jego telefonu za jakiś głupi żart i przyjechali. No i tak sobie leżę, nade mną stoją dwa osiłki niewiedzące co mają robić, wkoło nikogo nie ma, to siadają po turecku obok mnie i patrzą się. Ja udaję, że tego nie widzę. Z 5 minut ciszy mija, mnie już aż tak nie boli, gdy słyszę "Ej, stary, długo się tak zabawiasz?". Ja takie wtf, o co ci chodzi, a on, że "wiesz, ten tego, z chłopakami", drugi walnął mu w bara, że co go to obchodzi i zaczęli się sprzeczać o mój homoseksualizm. Chcąc to przerwać powiedziałem im to czego chcieli i wtedy jak zbawienie przyjechała karetka.

W szpitalu troszkę poleżałem ze względu na złamany bark i żebra. Jakoś trzeciego dnia mojego pobytu odwiedza mnie nikt inny jak panowie dresiarze. Zapytali jak u mnie, poprzeklinali, przedstawili się i nasze drogi się rozeszły...

No niezupełnie. Bo jak ich gdzieś widzę to do mnie podbijają i zaczynają z tekstem "Siema, geju, jak tam?".
Grunt, że to nie oni zrzucili mnie ze schodów i że są mili. Na swój własny sebkowy sposób, ale jednak.

Dodał: LosowyGosc

Kochany tatuś

Śmieszne 4 miesięcy temu

Była to sobota. Do moich domowych obowiązków należało między innymi mycie podłogi w całym domu raz w tygodniu.
Skończyłam właśnie zamiatać, no i biorę się za mopa. W domu cisza, spokój, tylko tata był, ale spał w drugim pokoju. Umyłam już połowę, gdy nagle poślizgnęłam się na mokrej części i jak długa wyłożyłam na podłodze. Trochę hałasu narobiłam, czym obudziłam śpiącego tatę. Przeciągając się, wychodzi z pokoju, patrzy na mnie i nagle słyszę:
- A ty co tak leżysz? Do roboty.

Kochany tatuś.

Dodał: LosowyGosc

:(

Prosimy o wyłączenie dodatków blokujące reklamy

Blokujesz nasze reklamy, jedyne marne źródło dochodu z którego strona się utrzymuje...

Rozumiemy dlaczego to robisz, ale staramy się by nasze reklamy nie były tak irytujące. Prosimy więc o wyłączenie AdBlocka tutaj :)

OKEY