Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.

Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.
Dodaj anonimowe wyznanie

O krok od śmierci..

Wypadki 3 dni temu

Wydarzyło się to dziesięć lat temu, obecnie mam 21 lat.

Pewnego, spokojnego wieczoru postanowiłam poczytać lekturę, którą nauczycielka zadała nam kilka dni wcześniej. Oczywiście było to streszczenie lektury. Nie lubiłam czytać, no ale cóż.

Wzięłam do łóżka moją lampkę z takim pstryczkiem (standardowa lampka biurowa). Skończywszy czytać lekturę, wyłączyłam lampkę i poszłam spać. Obudził mnie w środku nocy dziwny zapach, ale nie przejmując się tym za bardzo znów zasnęłam... I po jakimś czasie znów obudził mnie ten zapach, był silniejszy, więc uchyliłam okno i oczywiście w kimę.

Obudziwszy się po raz trzeci, gdzie jeszcze było ciemno, poczułam ten zapach i kiedy domyśliłam się co tak śmierdzi, wstałam szybko z łóżka. Oświeciłam światło. Gdy podniosłam do góry moją kołdrę (była z pierzy), wyłoniła się chmura dymu, dosłownie.
Lampka pod pierzyną była wręcz stopiona, nadal się paliła. Wyłączyłam ją z kontaktu i szybko pobiegłam po miskę z wodą. Polałam całe łóżko i wybiegłam z pokoju...

Po chwili zdając sobie sprawę, że mogłam spalić się w łóżku żywcem i na dodatek spalić też dom, wpadłam w przeraźliwy krzyk..

Teraz mając 21 lat, wierzę w coś takiego jak Anioł Stróż. Trzy razy musiał mnie budzić ;)

Dodał: LosowyGosc

Kiedy ktoś z rodziny umiera

Wypadki 5 dni temu

Jestem pielęgniarką. Od paru tygodni zajmuję się umierającym mężczyzną, niesamowicie optymistycznym i wesołym. Prawie codziennie odwiedza go rodzina: żona, nastoletnia córka i siedmioletni synek. Żona zawsze płacze, mały nie rozumie jeszcze co się dzieje, ale córka... Córka wchodzi ostatnia, dopiero jak matka z bratem wyjdzie. Zachowuje się normalnie, rozmawia z nim i żartuje. Wczoraj ojciec spytał się jej ze łzami w oczach, czy nie jest jej smutno. "Oczywiście, że nie. Nie mam się czym martwić, przecież wyzdrowiejesz i wszystko będzie dobrze". Pocałowała go i wyszła. Na korytarzu usiadła na podłodze i zaczęła płakać.

Zawsze płakała po wyjściu.

Dodał: LosowyGosc

Franek mój kochany braciszek

Wypadki 6 dni temu

Ludzie śmieją się ze mnie ze względu na mój tatuaż - znajduje się na przedramieniu i widnieją tam dwie "zniekształcone ręce" i imię Franek.

Nigdy go nie ukrywałam, wręcz przeciwnie. W szkole byłam wytykana palcami, pytali mnie, czy robiłam go po pijaku, a nawet trafiłam na stronę coś typu "najbardziej nieudolne tatuaże". W miejscach publicznych ludzie pytali jak mogłam to zrobić, przecież zostanie mi na całe życie, a z tym "chłopakiem i tak się rozejdę".

Kiedy miałam 4 lata śmierć przeleciała mi przed oczami. Pokój, w którym spałam zapalił się. Na całe szczęście zjawił się mój bohater, który wyniósł mnie z płonącego pomieszczenia. Na nieszczęście poważnie poparzył sobie dłonie. Stracił trzy palce i nie mógł już dalej grać w siatkówkę - co było jego pasją. Mój bohater sprawował nade mną opiekę, troszczył się jak ojciec - którego nie miałam, pomagał odrabiać lekcje, chodził na wywiadówki, pomagał, pocieszał.

Mimo okropnych obrażeń jakich doznał by mnie uratować nie załamał się, wiecznie był uśmiechnięty i zawsze powtarzał, że "są rzeczy ważne i ważniejsze". Rok temu mój wzór do naśladowania zmarł.

Franek, mój ukochany braciszku, okropnie za Tobą tęsknię...

Dodał: LosowyGosc

Kocham ją i cholernie tęsknię...

Wypadki 10 dni temu

Mam 19 lat. Po śmiertelnym wypadku mojej najlepszej przyjaciółki wyprowadziłam się do Anglii. W rodzinnym mieście wszystko mi o niej przypomniało, kompletnie nie mogłam się ogarnąć. Znałyśmy się odkąd pamiętam, była moją prawą ręką... We wszystkim mi pomagała, zawsze mogłam znaleźć w niej oparcie. Przenigdy w życiu się nie pokłóciłyśmy. Jak to przyjaciółki, miałyśmy swoje zwyczaje, w każdy czwartek kupowałyśmy pizzę, po piwku i szłyśmy na plażę. Siedziałyśmy tam do nocy, rozmawiając o dosłownie wszystkim.

Tydzień temu wróciłam do Polski i po raz pierwszy odważyłam się pójść w "nasze" miejsce. Kupiłam jak zwykle małą hawajską, dwie warki i usiadłam tam, gdzie to zwykle miałyśmy w zwyczaju. Dziwnie to zabrzmi, ale nie czułam się samotnie. Czułam się, jakby tam była. Opowiedziałam jej o Anglii, o problemach i o tym, jak mi jej brakuje. Za każdym razem, kiedy płynęły mi łzy, wiał silny wiatr - jakby to ona chciała mi je zetrzeć.

W dniu wypadku wracałyśmy z imprezy. Nie było chodnika, szłyśmy ulicą. Szłam po stronie drogi, po ok. trzech kilometrach, tuż przed tym, jak miałyśmy skręcać w naszą ulicę, wypadł jej telefon, dlatego zamieniłyśmy się miejscami. Chwilę później wjechał w nią samochód - do tej pory jestem w ciężkim szoku, nie mając pojęcia uratowała mi życie. Choć nie wiem, co gorsze, życie bez niej czy śmierć. Kocham ją i cholernie tęsknię...

Dodał: LosowyGosc

Z serii "To nie tak miało być" :D

Wypadki 12 dni temu

Było lato, miałem około 12 lat. Ciocia i wujek organizowali przyjęcie z okazji 25 rocznicy ślubu, dla bliskich, w formie mini wesela (około 50 osób). Oczywiście razem z rodzicami zostałem zaproszony.
Jako że nie przepadałem za takimi zabawami (ciotki wiecznie wołające do tańca, wieczne śmiechy nie wiadomo czy ze mnie, czy z czegoś innego, itp., itd.) zacząłem myśleć nad tym co zrobić, żeby jednak na tę imprezę nie iść.

Kilka razy udało mi się mamę nabrać na ból brzucha, złe samopoczucie i nie szedłem do szkoły, ale to wydawało mi się za słabe.

Wydawało mi się, że wpadłem na genialny pomysł - symulacja skręconej kostki.
Na podwórku mamy oczko wodne, przy którym w ciepłe dni rodzice lubią sobie odpoczywać na leżakach. Jest też kilka drzew, więc plan był prosty. Wejdę na drzewo, niby w celu zerwania owoców, a podczas zeskoku z niego zaprezentuję swój pseudo talent aktorski, upadając na ziemię i zwijając się z bólu, trzymając za kostkę.

Niestety, jedyne co pamiętam, to próba zeskoku z drzewa. Obudziłem się w szpitalu. Miałem nogę w gipsie, a na głowie bandaż. Co się okazało - podczas zeskoku z drzewa noga zaklinowała mi się między gałęziami, a ja poleciałem na głowę.
Diagnoza - skręcona kostka i wstrząśnienie mózgu. Jakby tego było mało, to dowiedziałem się, że rodzice nie pojechali w ogóle na to przyjęcie, a część rodziny postanowiła odwiedzić mnie dzień po imprezie.

Minęło 10 lat. Niby po czasie człowiek zaczyna się śmiać ze swoich głupot z młodości, ale mi do tej pory jest strasznie głupio, jak o tym pomyślę :/

Dodał: LosowyGosc

Kto babą wojuje, ten od baby ginie

Wypadki 13 dni temu

Jedna z głównych dróg w moim mieście. Ma ona jednak jedno dziwne skrzyżowanie - wykonując lewoskręt mam pierwszeństwo przed jadącym autem z naprzeciwka. Oznaczenie tego pierwszeństwa - prawidłowe.

Jadę więc sobie w miarę pewnie (zasada ograniczonego zaufania włączona). Daję kierunkowskaz. Auto z naprzeciwka zwalnia, po czym gwałtownie przyspiesza. No i niestety - mamy stłuczkę. Wysiadam z auta. Z tego drugiego wysiada facet w wieku około 60 lat. Od razu wydziera się na mnie: "No tak, baba za kierownicą! Jak pani nie umie jeździć, to do garów!". I tym podobne hasła.
Odpowiadam więc grzecznie, że baba to wielkanocna, albo z piasku. I że niestety - ale to jest jego wina. Że nie patrzy na znaki.
Facet do mnie znowu z krzykiem, że albo mu płacę 1000 zł za szkody, albo wzywa policję i dostanę dużo większą karę.
Cóż. Odpowiadam grzecznie, że w takim razie wzywamy policję. Wybieram numer - a facet mówi do mnie, że przecież możemy się jakoś dogadać. No już niestety nie.

Panowie przyjeżdżają bardzo szybko. Zeznajemy. Policjanci tłumaczą temu panu, że to jego wina. Ponieważ ja mam kamerkę - pokazuję nagranie. Policjanci proszą nas o dokumenty. I cóż się tutaj okazuje - facet nie posiada przeglądu auta. Mało tego - nie posiada ważnej polisy OC. Był bardzo tym zdziwiony. Dostaje mandat, punkty, auto zabiera laweta na policyjny parking. Do tego wniosek do sądu.

Gość chciał wyłudzić kasę, strasząc mnie policją. Cóż. Kto babą wojuje, ten od baby ginie :)

Dodał: LosowyGosc

Kiedy nie masz szczęścia

Wypadki 18 dni temu

Wczoraj niefortunnie wracając z pracy do domu wywaliłam się przed blokiem. Udałam się na SOR - złamana ręka. Mam niesamowite szczęście, ponieważ biorąc prysznic rano, zaliczyłam upadek w wannie, skręcając przy tym kostkę.

Tak, mam złamaną lewą rękę i skręconą prawą kostkę u nogi. Dodam, że jestem nauczycielką wf.

Dodał: LosowyGosc

Wpadka na pogrzebie

Wypadki 19 dni temu

13 lat temu, kiedy miałam 17 lat, zmarł mój dziadek. Na pogrzebie zebrała się oszałamiająca liczba osób, bo był to człowiek szanowany i bardzo lubiany.

Wzniosła atmosfera, jakiś przyjaciel wiersz przeczytał, ktoś powiedział coś wzruszającego, co jakiś czas dało się słyszeć szlochy. Trumna, postawiona początkowo na szynach, została spuszczona na dół. Akcentem końcowym miała być różyczka wrzucona na trumnę. Tę różyczkę wrzucić miałam ja. Podchodzę więc... Pochylam się delikatnie i rzucam różyczkę... A razem z nią do grobu wpadam ja... Na oczach tłumu ludzi wpadłam do głębokiego grobu... Moje wtedy ulubione glany z hukiem walnęły w trumnę. Słyszałam tylko szepty i panikę: zemdlała, słabo jej, wyciągnięcie ją? Z całego tego stresu zaczęłam śmiać się jak durna. Spędziłam ładnych parę minut w grobie, na trumnie, cały czas śmiejąc się, zanim mnie wyciągnięto. A nie było to łatwe, bo wokół grobu obsypywała się ziemia, bo sucho było...

Tak że pogrzeb ukochanego dziadka niechcący ulepszyłam, a grabarz zapamiętał mnie prawdopodobnie do końca życia.

Dodał: LosowyGosc

Małe problemy z lunatykowaniem

Wypadki 19 dni temu

Historię zacznę od tego, co prawdopodobnie miało główny wpływ na jej przebieg.
Od najmłodszych lat miałem małe problemy z lunatykowaniem, nie było to nic nadzwyczajnego, czasem obudziłem się w nocy, wydawało mi się, że na łóżku są mrówki itd. W wieku 15 lat nocne problemu znikły i znowu mogłem spać spokojnie jak suseł.

Ostatniego wieczoru przeglądałem jakieś filmiki na YT i tak od filmiku do filmiku zaczynałem docierać na krańce Internetu. Skończyło się na nagraniach o polowaniu na wiewiórki, szczury w hamburgeryce.

Pora była dość późna, więc postanowiłem się położyć. Gdzieś w środku nocy budzę się i czuję, że coś wisi mi u ręki. Spoglądam na dół, a tam szczur wielkości kota. Oczywiście panika, chwyciłem drugą ręką za przedramię i nawalam szczurem najpierw o łóżko (skubany trzymał się dalej), później o ścianę, a na koniec o futrynę od drzwi.
Miałem wrażenie, że szczur spadł, więc czym prędzej podbiegłem do lampki i ją włączyłem.
Jak łatwo się domyślić, nie było żadnego szczura, miałem za to obitą dłoń, niemal do krwi.

Jak to się stało? Już objaśniam. Całą noc spałem w jednej pozycji, na jednej ręce, krew widocznie przestała do niej napływać i straciłem czucie. Kiedy się obudziłem poczułem, że coś wisi mi u ręki, oczywiście była to bezwładna dłoń. Wyobraźnia zadziałała i stoczyłem największą potyczkę z samym sobą. Chwała Bogu, że nie postanowiłem ugodzić szczura nożem, bo byłby problem.
Dzisiaj definitywnie daruję sobie dziwne filmiki na dobranoc.

Dodał: LosowyGosc

Alergia na podkład

Wypadki 23 dni temu

Jestem bardzo wstydliwa. Kiedy mam kontakt z jakimiś chłopakami, nie daj Boże z takimi, którzy mi się podobają, robię się cała czerwona. Tak mam i już nic z tym nie da się zrobić.

Jakiś czas temu szłam na pewne spotkanie w gronie znajomych. Wiedziałam, że będzie tam chłopak, który od dłuższego czasu bardzo mi się podobał. Postanowiłam, że żeby nie zrobić sobie siary, po raz pierwszy użyję podkładu. Jak pomyślałam, tak zrobiłam - podkład pożyczyłam od mamy. Wszystko ładnie, pięknie - wychodzę.

Całą drogę ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. Kiedy dotarłam na miejsce spotkania, znajomi zaproponowali, że włączą klimatyzację, bo musi być mi gorąco. Zdziwiłam się trochę, ale pomyślałam, że nie zaszkodzi. Witając się z moim "ukochanym", pewna tego, że nie widać moich rumieńców, zalotnie się do niego uśmiechałam i czułam się bardzo swobodnie. Jednak on był jakiś dziwny - przyglądał mi się i widać było, że powstrzymuje śmiech.
Kiedy poszłam do toalety, mało nie dostałam zawału. Byłam cała bordowa.
Tak... miałam alergię na podkład...

Dodał: LosowyGosc

:(

Prosimy o wyłączenie dodatków blokujące reklamy

Blokujesz nasze reklamy, jedyne marne źródło dochodu z którego strona się utrzymuje...

Rozumiemy dlaczego to robisz, ale staramy się by nasze reklamy nie były tak irytujące. Prosimy więc o wyłączenie AdBlocka tutaj :)

OKEY