Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.

Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.
Dodaj anonimowe wyznanie

Wpadka księdza

Praca 3 miesięcy temu

Brat jest ratownikiem medycznym.
Pewnego razu otrzymali zgłoszenie, że pewna para się "zakleszczyła". Gdy przybyli na miejsce okazało się, że zakleszczony mężczyzna to ksiądz z jedną ze swoich parafianek. Para została załadowana na nosze i przykryta kocem.
Oczywiście jak można się domyślić para nie byłą w nastroju do żartów, co innego załoga karetki. Jeden z ratowników wyciągnął rozłożone ręce ku niebu i powiedział "Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela".

Reakcja kochanków bezcenna + ubaw na pogotowiu przez tydzień.

Dodał: LosowyGosc

Naprawdę potrzebowała tej pracy.

Praca 3 miesięcy temu

Nigdy nie byłam lubiana przez rówieśników i z różnych powodów mi dokuczali. Nie podobało im się jak się ubieram, jakiej muzyki słucham i że jestem "dziwnym dzieckiem", wyśmiewali się również z moich ocen i trudności w nauce.

Doszło do tego, że w wieku 16 lat miałam próbę samobójczą, bo nie widziałam innego rozwiązania jak śmierć. Nie miałam przyjaciół, nikogo nie obchodziło moje istnienie (rodzice wiecznie zajęci pracą i kłóceniem się ze sobą co skończyło się rozwodem). Chciałam podciąć sobie żyły, ale w ostatniej chwili rozmyśliłam się i udało mi się zatamować krwawienie.

Wróciłam do szkoły i wzięłam się w garść. Całą swoją energię wykorzystywałam by się uczyć tego co mnie ciekawi i rozwijać zainteresowania. Ignorowałam rówieśników.
Teraz mam własną firmę i może niesamowicie bogata nie jestem, ale zarabiam na tyle, że żyję spokojnie i nie muszę się martwić o pieniądze.

Jakiś czas temu przyszła do mnie kobieta na rozmowę o pracę. Okazało się, że była to jedna z najbardziej złośliwych dziewczyn w mojej dawnej klasie. Zmieniła nazwisko po ślubie, więc poznałam ją dopiero podczas rozmowy twarzą w twarz. Patrząc w CV zauważyłam, że niewiele osiągnęła od czasu ukończenia szkoły i przez dłuższy czas miała problem ze znalezieniem pracy. Widać było, że jest jej niezręcznie, bo nie wiedziała czy nadal nie jestem na nią zła za to, że mnie poniżała i wyśmiewała się ze mnie.

Dostała tę pracę i utrzymujemy koleżeńskie stosunki. Przepraszała mnie za to jak traktowała mnie gdy byłyśmy nastolatkami i wyjaśniła, że chciała tylko zaimponować reszcie klasy. Przyznała również, że na moim miejscu nie zatrudniłaby kogoś, kto sprawiał jej tyle przykrości i jest mi wdzięczna, że jej przebaczyłam bo była w ciężkiej sytuacji finansowej i naprawdę potrzebowała tej pracy.

Dodał: LosowyGosc

Bardzo pilny telefon

Praca 3 miesięcy temu

Jestem wykładowcą na politechnice. Nauczam kilku różnych przedmiotów. Tego dnia czekałem na bardzo ważny telefon. Kiedy zadzwonił, przeprosiłem i opuściłem salę.

Po skończonej rozmowie wróciłem na zajęcia. Studenci wykonywali różne ćwiczenia, po dwie osoby przy stanowisku. Chodziłem między nimi i podpowiadałem im, kiedy potrzebowali pomocy. Pomagało też dwóch doktorantów. Zajęcia trwają sobie w najlepsze, aż tu mój telefon znów dzwoni. Odbieram, a tu dziekanat pyta, co się stało, że od godziny mnie nie ma na zajęciach...

Tak - pomyliłem sale i "przyłączyłem się" do prowadzenia innych laboratoriów.

Tagi: #praca
Dodał: LosowyGosc

Takie same kajdanki jak u mamy

Praca 3 miesięcy temu


Mieszkam w Wielkiej Brytanii i tutaj bardzo hucznie obchodzony jest Światowy Dzień Książki. Z tej okazji do szkoły mojego syna (6 lat), w której też uczę, przyszli policjanci poczytać bajki.

Nauczyciele zebrali w głównej hali klasy 1-4. Byli obecni wszyscy nauczyciele z tych klas, nauczyciele wspomagający, zakonnice-katechetki i nasz ukochany, nieco fajtłapowaty proboszcz, spokojnie popijający sobie kawkę przed swoim występem czytania dzieciom bajek.

Na koniec przemili panowie policjanci pytają, czy ktoś ma jakieś pytanie. Zgłosił się mój syn. Pan policjant z uśmiechem spytał:
- To co chciałbyś nam powiedzieć?
Na co mój rezolutny syn wypalił:
- A moja mama też ma takie kajdanki jak ty, tylko trzyma je w szufladzie.

Ja czerwona, policjant ryknął śmiechem, a ksiądz zakrztusił się kawą. Chyba koleżanki z pracy nieco inaczej mnie teraz postrzegają...

Dodał: LosowyGosc

Wspaniały człowiek

Praca 4 miesięcy temu

Historia, która sprawia, że na serduchu robi się cieplej.

Znalazłam pracę dodatkową jako hostessa. Pracowałam w parze z pewną dziewczyną. Nasza praca poległa na staniu przez 11 godzin od 7 rano i na dworze przy ruchliwej drodze i trzymaniu baneru reklamującego sklep.

Pogoda w dzień pracy była okropna. Od rana padał deszcz, grad, wiał siny wiatr i nie było żadnej nadziei, że to się zmieni.

Przez te 11 godzin mijało nas naprawdę dużo ludzi, jedni się śmiali (szczególnie ci w wieku 20-30 lat), inni mówili, że pewnie nam zimno i nam współczują. Jednak jednego pana, który nas mijał, zapamiętam do końca życia.

Był to straszy pan, który spacerował ze swoimi psami. Mijał nas 4 razy. Ostatniego zatrzymał się i zaczął mówić, że jest zimno, że powinnyśmy iść wypić coś ciepłego (stałyśmy nieopodal McDonaldsa), jednak my odpowiedziałyśmy, że nie możemy odejść i musimy stać jeszcze 1,5 godziny.

Starszy pan odszedł, jednak po chwili zobaczyłyśmy go jak idzie w naszą stronę i niesie w ręku dwie herbatki dla nas. Podszedł, potrzymał baner, abyśmy mogły sobie wypić herbatę, życzył powodzenia i odszedł.

Miałam łzy w oczach. Jeszcze nigdy nie było mi tak miło jak w tamtej chwili.

Dodał: LosowyGosc

Ma pani fajne melony

Praca 4 miesięcy temu

Jestem nauczycielką języka angielskiego. Mam 30 lat, a pracuję w zawodzie od 6 lat. Popołudniami dorabiam prowadząc zajęcia w prywatnej szkole i uczę rożne grupy wiekowe, począwszy od 4-5 latkow do maturzystów. Mieszkam w średniej wielkości mieście - około 100 tys. mieszkańców. Wychodząc gdziekolwiek zawsze liczę się z tym, że mogę spotkać gdzieś swoich uczniów lub ich rodziców.

Jakieś dwa - trzy lata temu wyszłam ze znajomymi na miasto, trochę pochodziliśmy po barach, a potem wylądowaliśmy na dyskotece. W naszym niewielkim mieście są tylko trzy kluby z muzyką. Bawiłam się ze znajomym świetnie, wytańczyłam się, itp. Ogólnie super wypad.

W poniedziałkowe popołudnie szykowałam się do zajęć z moją najmłodszą grupą, gdy podszedł do mnie jeden z podopiecznych i zagadał:
- A proszę pani, a mój tata z wujkiem mówili, że widzieli panią w sobotę na dyskotece.
- Bardzo możliwe, Kacperku - odpowiedziałam z uśmiechem.
- No ale po co pani przynosi na dyskotekę owoce?
Popatrzyłam na Kacperka nieco zdezorientowana, nie wiedząc za bardzo, o co mu chodzi...
- No bo mówili, że ma pani fajne melony.

Do tej pory nie mogę się powstrzymać od uśmiechu, kiedy tata odbiera Kacperka, nieświadomy jak synek go wygadał.

Dodał: LosowyGosc

Gdy chcesz pomagać ludziom

Praca 4 miesięcy temu

Gdy byłam w liceum, udzielałam dzieciakom korepetycji z różnych przedmiotów. Brałam za nie niewiele, wszystko działo się w małej mieścinie, toteż jedna mama polecała mnie innej mamie i chętnych było sporo. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zawsze szanowałam swoją "pracę". Nigdy się nie spóźniałam, do każdego dzieciaka miałam indywidualne podejście. Zarabiając "głową" zdołałam odłożyć sobie na swoje potrzeby, ale przede wszystkim czułam się świetnie wiedząc, że pomagam "szerzyć wiedzę" i zarazem trochę zarabiam.

Oczywiście, jak w każdej bajkowej historii, musi być jakieś "ale". W moim przypadku była nim pewna pani, której wpadł w ręce mój numer telefonu. Przez kilka miesięcy chodziłam do jej córki niemal co drugi dzień, ze wszystkich przedmiotów miała spore braki, mimo to dziewczynka była chętna do nauki i bardzo się polubiłyśmy. Niestety, coraz częściej pojawiały się problemy z jej mamą. Gdy na koniec przychodziło do płacenia, okazywało się, że jeszcze wypłata nie przyszła, albo że nie ma jak teraz wypłacić z bankomatu pieniędzy, itd. Czasem umawiałam się z nią, że wpadnę po szkole tylko żeby odebrać zaległą gotówkę, a gdy przychodziłam nikt nie otwierał mi drzwi. W końcu powiedziałam sobie: dość tego. Następnym razem, gdy kobieta zadzwoniła do mnie, by się umówić na korepetycje odmówiłam jej, powiedziałam, że rezygnuję, między innymi z powodu problemów z pieniędzmi. Wszystko to spokojnie wyjaśniłam, bez gniewu ani wyzwisk. Niestety, odpowiedź taka nie była. Babka po prostu się wściekła, zaczęła mi grozić, obrażać mnie. Kilka dni potem zjawiła się u dyrektora w mojej szkole, właściwie nie wiadomo po co. Ten jednak wyprosił ją z gabinetu, stanął po mojej stronie.

Miesiąc potem otrzymałam pismo o wszczęciu postępowania. Chora kobieta zawiadomiła prokuraturę, założyła sprawę w sądzie, oskarżając mnie o nielegalną działalność (tj. nieodprowadzanie podatków od zysku z korepetycji). Tu zaczęło się bagno. Opinie na mój temat zbierano przede wszystkim od nauczycieli, rodziny, znajomych i moich pozostałych "klientów". I o ile pierwsi trzej stanęli za mną murem, tak ludzie, których dzieci dzięki mojej pomocy zdały do następnej klasy, wszyscy, z wyjątkiem jednej pani, wzięli stronę mojej nemezis, a po wszystkim nie odezwali się, do tej pory odwracają wzrok mijając mnie na ulicy. Oczywiście nie poniosłam żadnych konsekwencji (nie przekroczyłam nawet połowy kwoty wolnej od podatku), ale niekończące się postępowanie wyssało ze mnie cały zapał.

Dziś jestem wolontariuszką w fundacji, uczę małe dzieci pisać, czytać, liczyć. Od czasu do czasu udzielam korepetycji córce pani, która jako jedyna powiedziała prawdę na mój temat. Niedawno dowiedziałam się, że pani, która mnie oskarżyła ma sprawę w sądzie o kradzież...

Dodał: LosowyGosc

Coś zdechło...

Praca 4 miesięcy temu

Siedzę w biurze, sam w pokoju, wiec nie krępując się specjalnie obniżam ciśnienie w jelitach poprzez wypuszczenie solidnego bąka (klima chodzi, więc zaraz się "rozejdzie"). Chwilę później drzwi się otwierają, wchodzi przełożona...
- Co tutaj tak śmierdzi?
Myśl, myśl!
- Przed sekundą włączyłem klimę i taki... ehh... powiew świeżości - wstałem, wyłączyłem klimę.
- Matko, bez klimy się udusisz, a przy takim zapachu nie da się pracować, pewnie coś wlazło do przewodu i zdechło...
Wyszła.

Niestety, w trosce o komfort mojej pracy wezwała serwis. Biedny pan serwisant rozebrał nawiew w moim pokoju, złożył, następnie 2 h chodził po biurze, sprawdzał po kolei nawiewy i próbował zidentyfikować, w którym miejscu może być ta padlina. I dziwnym trafem nic nie znalazł...

Nigdy się nie przyznam :)

Dodał: LosowyGosc

Mój przyjaciel pracuje w pizzerii

Praca 4 miesięcy temu

Mój przyjaciel pracuje w pizzerii naprzeciwko mojego domu i zawsze w największą ulewę lub śnieżycę zamawiam pizzę z dostawą do domu i tylko patrzę przez okno, jak cały mokry idzie wkurzony :D

Dodał: LosowyGosc

Spotkanie po latach

Praca 4 miesięcy temu

Kiedy miałam 15 lat, moi rodzice postanowili, że wprowadzamy się do Niemiec.

Przez ponad połowę mojej szkolnej kariery za granicą, miałam jeden z przedmiotów z tą samą nauczycielką.
Profesorka po prostu mnie nie lubiła. Często kwestionowała moje wybory np. dalszego kierunku nauki czy zawodu.

Głównym argumentem była moja (według niej) zbyt słaba znajomość języka.

Skrótem: miałam nie dać sobie rady i zostać szwaczką albo pracować na taśmach przy produkcji.

Ostatnio do spedycji, w której pracuję, zgłosiła się klientka z prośbą o organizację transportu zestawu mebli z Anglii.

Z reguły takie zlecenia wykonujemy telefonicznie/mailowo. Klientka uparła się na kontakt fizyczny z doradcą.

Przyszła tydzień temu. Moja profesorka... I nie mogła się nachwalić, jak to daleko zaszłam. Ona zawsze wiedziała, że jestem zdolna! Własne biuro i 6 ludzi pode mną, no coś takiego!

I tak oto z wycieraczki do butów stałam się trofeum do chwalenia przed kolegami z pracy...

Dodał: LosowyGosc

:(

Prosimy o wyłączenie dodatków blokujące reklamy

Blokujesz nasze reklamy, jedyne marne źródło dochodu z którego strona się utrzymuje...

Rozumiemy dlaczego to robisz, ale staramy się by nasze reklamy nie były tak irytujące. Prosimy więc o wyłączenie AdBlocka tutaj :)

OKEY