Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.

Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.
Dodaj anonimowe wyznanie

Prawdziwa miłość

Miłóść 3 miesięcy temu

Kocham mojego narzeczonego.

Nasza sytuacja finansowa ostatnio nieco pogorszyła się. Nie mamy od kogo pożyczyć pieniążków, więc musieliśmy jakoś sobie poradzić. Wypłatę dostajemy dopiero jutro, a w lodówce pusto. Mój chłopak zaczął robić sobie kolację - chleb z masłem. Ostatni kawałek chleba. Byłam bardzo głodna, ale nie chciałam mu tego mówić. Widziałam, że sam ma ochotę na ten chleb, więc cieszyłam się, że chociaż coś sobie zje.
Poszłam do łóżka, przed chwilą przyszedł mój narzeczony z "kolacją" i powiedział :
- Mało romantycznie, ale wiem, że jesteś głodna. Zjedz proszę, a ja jutro rano skoczę po bułki.

Ostatni kawałek chleba zjedliśmy razem. Nigdy chleb z masłem nie smakował tak dobrze.

Dodał: LosowyGosc

Dostrzegajmy piękno nieidealnych

Miłóść 3 miesięcy temu

4 lata temu, jakieś 4 miesiące przed studniówką, szedłem do swojej szkoły jak zawsze rano i chcąc nie chcąc, podsłuchałem rozmowę dwóch dziewczyn idących za mną.
Jedna z nich żaliła się, że chciałaby iść na studniówkę, ale nie ma z kim i wszyscy będą się śmiać. Jaki miałby być powód wyśmiewania - zapytacie. Otóż okazało się, że dziewczyna ma lekki zespół Downa, co odznaczyło się na jej rysach twarzy i budowie ciała. Coś mnie tknęło i postanowiłem, że ja będę tym szczęściarzem, który ją zaprosi (nie chcąc się chwalić, byłem jednym z tych popularniejszych w szkole i dużo osób wyśmiewało moją decyzję).

Dziewczyna długo nie chciała się zgodzić ale w końcu uległa i... to była najlepsza decyzja w moim życiu. Okazało się, że dziewczyna po pokonaniu nieśmiałości wobec mnie, stała się wspaniałą tancerką, interesującą towarzyszką rozmowy i niesamowicie ciekawą osobowością, a mimo że nie wyglądała jak milion dolców, to jej optymizm i poczucie humoru sprawiło, że była piękniejsza od niejednej dziewczyny na tej studniówce.

Nie, nie jesteśmy do dzisiaj razem, ale ciągle się przyjaźnimy, a M. bije na głowę co drugą moją koleżankę z liceum, które nie miały nic do zaoferowania oprócz ładnej buzi.
Dlaczego to piszę? Nie żeby się chwalić swoją dobrodusznością czy czymkolwiek w ten deseń, ale żeby zwrócić uwagę, że choroba nie zabija człowieka i jego zainteresowań, a zwłaszcza nastolatki powinny uważać na swoje "hejty", które naprawdę mogą zranić drugą osobę. Dostrzegajmy piękno nieidealnych rzeczy, czasami warto.

Dodał: LosowyGosc

Trzymaj się tej kobiety bo to skarb

Miłóść 3 miesięcy temu

Miałem wtedy 22 lata. Moja dziewczyna miała 17.
Prawie nie pamiętam tamtego dnia. Śpieszyłem się do domu i nie zauważyłem nadjeżdżającego samochodu. Obudziłem się w szpitalu - jak się okazało, po dość skomplikowanej operacji - obok siedziała moja dziewczyna. Była zapłakana i po jej minie już wiedziałem, że chodzi o coś więcej. Chwilę później zrozumiałem. Nie czułem nóg... Nie mogłem nimi poruszyć. Potem usłyszałem ten wyrok "nie wiadomo, czy będzie pan chodził".
Załamałem się. Kilka lat wcześniej również miałem wypadek i wiedziałem, jakie są konsekwencje. Słabsza psychika, strach przed otoczeniem, "zaległości" we wszystkim, a teraz jeszcze mam być kaleką?

Z moją ukochaną byłem wtedy już ponad rok, jednak wiedziałem, że nie mogę zniszczyć jej życia w ten sposób. Była młoda, powinna się bawić, a nie martwić i opiekować się kolesiem, który w tamtym czasie nawet do kibla sam nie poszedł...
Zerwałem z nią leżąc na szpitalnym łóżku. Nie wiedziałem, jak sobie bez niej poradzę, ale wtedy to było najlepszym rozwiązaniem. Ona przyjęła to ze spokojem. Powiedziała krótkie "nie ma sprawy". Nie wypytywała o nic, jakby jej nie zależało. Tylko że... dalej siedziała na miejscu obok mojego łóżka i dalej patrzyła na mnie z troską. Chamsko kazałem jej odejść, "bo przecież z nią zerwałem". Wtedy ona spojrzała na mnie i powiedziała coś, co wstrząsnęło mną tak, że zapamiętam te słowa do końca życia:

- Dobrze, zerwałeś ze mną, i co z tego? Ja cię kocham i zamierzam być przy tobie i wspierać cię dopóki nie wyzdrowiejesz. Jeśli potem będziesz chciał żebym odeszła, zrobię to.

Zaniemówiłem. Łzy stanęły mi w oczach. Poprosiłem, żeby przyniosła mi wodę, bo nie chciałem się przy niej popłakać. Zdążyła zamknąć drzwi, kiedy pielęgniarka znajdująca się na sali powiedziała "Trzymaj się tej kobiety, bo to skarb".

Jak obiecała, tak zrobiła. Wspierała mnie do końca. Codziennie zarażała mnie swoim promiennym uśmiechem i optymizmem. Zabierała na spacery do parku, gdzie pokazywała mi świat z innej perspektywy. Jeździła ze mną na rehabilitacje. Po kilku trudnych miesiącach czucie w nogach zaczęło wracać.

Dzisiaj uczę naszego syna grać w piłkę. Bez wątpliwości mam najlepszą żonę na świecie. Wszystkim Wam życzę takiej miłości :)

Dodał: LosowyGosc

W jaki sposób zostaliśmy parą

Miłóść 3 miesięcy temu

14-ego lutego zapowiadał się nudny wieczór z lampką mojego ulubionego wina, jednak ktoś zapukał do moich drzwi...! Kiedy wyszłam by zaprosić gościa do domu, zobaczyłam, że nikogo tam nie ma. Przyszło mi na myśl, żeby zajrzeć do skrzynki z listami. Wyciągnęłam plik listów, większość z nich było zaadresowanych do mojej ciotki, a kilka do wuja. Ku mojemu zdziwieniu jeden z listów był do mnie!! Z ciekawością otworzyłam go. Jak się okazało była to kartką walentynkowa, na której ktoś napisał:

"Hej! :) Jeśli chcesz spędzić miły wieczór z fajnym chłopakiem, który ma poczucie humoru, przyjdź do "Inspiracji" o 19. Będę czekać! :) X."

Była godzina 17, kiedy przeczytałam krótki liścik. Przez pół godziny zastanawiałam się - iść czy nie iść... Zdecydowałam, że pójdę, bo i tak nie mam nic lepszego do zrobienia. Punktualnie o umówionej godzinie byłam na miejscu. Zastałam tam stolik, wokół niego pełno róż i świeczek. Przy stoliku, ku mojemu zaskoczeniu, siedział chłopak, w którym jestem zauroczona od dawna! X był także zaskoczony i zapytał mnie czy sama to wymyśliłam. (Pomyślałam sobie, że to jakiś idiota! Najpierw zaprasza mnie na randkę, po czym mówi, że to był mój pomysł). On dostał podobną kartkę! Od pani Y (czyli mnie).

Jak na końcu się okazało, był to pomysł mojej przyjaciółki i jego przyjaciela! Gdyby nie tamte walentynki, pewnie do dziś nie bylibyśmy szczęśliwą parą. Dbajmy o naszych przyjaciół :)

Dodał: LosowyGosc

By znaleźć ładną dziewczynę

Miłóść 3 miesięcy temu

Kilka lat temu, wracając do domu, spotkałam po drodze "wróżkę" przepowiadającą przyszłość, która wyglądała gdzieś tak na czterdziestkę. Choć nigdy nie wierzyłam w te bzdety, dałam się namówić na to, żeby powróżyła mi co nieco.

Przyjrzała się mi uważnie, po czym zapytała: "Jesteś singielką?". Pomyślałam, że ona sama powinna to wiedzieć, skoro jest wróżką, jednak potwierdziłam, że nie mam obecnie chłopaka. Wtedy rozbawionym głosem wróżka dodała: "To świetnie! Bo miłość wreszcie puka do twych drzwi i dziś wieczorem spotkasz swojego jedynego". Gdy zapłaciłam za wróżbę, szybko wyszłam i w ciszy wyśmiałam wróżkę i tę jej przepowiednię. Jednak gdy szłam ulicą, wpadłam przez przypadek na jakiegoś chłopaka. Był mega przystojny, charyzmatyczny, a to jego umięśnienie... Każda by go chciała. Wtedy zrobił coś, czego nigdy bym się nie spodziewała - zaprosił mnie na "randkę", żeby się lepiej poznać.
Tak zaczęła się nasza znajomość. Zaczęliśmy się spotykać, chodzić razem na spacery. Pewnego dnia postanowiłam wrócić do wróżki, która wtedy przepowiedziała moją przyszłość. Kupiłam jej kwiaty w ramach wdzięczności. Jednak o dziwo spotkałam u niej mojego chłopaka, który z nią rozmawiał, jakby byli spokrewnieni. Potem wyjaśnił mi, że ta wróżka była tak naprawdę jego ciocią, a ta cała sztuczka była ukartowana, by znaleźć kawalerowi jakąś ładną dziewczynę.

Historia skończyła się dobrze. Nie złościłam się na niego długo, jednak po dziś dzień domagam się zwrotu pieniędzy za tamtą wróżbę...

Dodał: LosowyGosc

Prawdziwa miłość na starość

Miłóść 3 miesięcy temu


Dzisiaj w domu byłam świadkiem najpiękniejszej sceny, jaką mogę sobie wyobrazić. Tytułem wstępu, moi dziadkowie są bardzo starzy, babcia już bardzo schorowana i mieszkają z moimi rodzicami, ja od kilku lat nie mieszkam w domu, ale staram się ich odwiedzać raz na dwa-trzy tygodnie.

Moja babcia ma duże problemy z pamięcią i już dawno pogodziłam się z tym, że jak przyjeżdżam, nie ma pojęcia kim jestem. Czasem zapomina moich rodziców, których widzi codziennie. Dziś jednak po raz pierwszy nie poznała mojego dziadka - z którym jest kilkadziesiąt lat po ślubie, który codziennie pomaga się jej myć, ubierać, jeść.

Dziadek dawał jej dziś lekarstwa kiedy babcia spojrzała na niego i powiedziała:
- A...kto to panu zlecił te opiekę nade mną?
Na co mój dziadek ze łzami w oczach odpowiedział:
- Oj...chyba sam Pan Bóg, i to już ponad 60 lat temu!

Na co moja Babcia od razu spojrzała na niego z radością i powiedziała "No, Dziadek!".
Zakręciła mi się łza w oku, o takiej miłości marzę na starość. :)

Dodał: LosowyGosc

No tego to się nie spodziewałam.

Miłóść 3 miesięcy temu

Urządziłem mojej dziewczynie romantyczny wieczór przy świecach.

Super kolacja, męczyłem się nad nią cały dzień. Po wszystkim zaniosłem ją do sypialni, gdzie czekało świeżo pościelone łóżko pokryte różami. Rzuciłem ją na nie, a ona zawyła z bólu.

Róże były z kolcami, a na dokładkę, do deseru wrzuciłem 5 tabletek na przeczyszczenie Żeby było ciekawiej, gdy biegła zapłakana do toalety, musiała bosymi stopami dotykać podłogi, na której rozrzuciłem pokrzywy i klocki lego. To taki mały prezencik za to, że od kilku miesięcy zdradza mnie z kolegą z pracy.

Kocham Cię, su*o :)

Dodał: LosowyGosc

W taki sposób jesteśmy razem

Miłóść 3 miesięcy temu

Zacznę od tego, że już na początku liceum pokłóciłam się z chłopakiem (nazwijmy go X) z mojej klasy. Nie poszło o nic ważnego, ale do końca liceum ograniczaliśmy swoje rozmowy tylko do zdawkowego "cześć".

Potem złożyłam papiery na studia w mieście, gdzie miałam mieszkanie dla dwóch osób. Jednak moja przyjaciółka w ostatniej chwili mnie wystawiła, by mieszkać ze swoim chłopakiem, a ja zostałam z jednym wolnym pokojem.
I w tym czasie dowiedziałam się, że X szuka pokoju, bo też zamierzał studiować w tym mieście. Powiedziałam mu, że mam wolne miejsce u siebie, a ten się zgodził i zamieszkaliśmy razem. Od razu ustaliliśmy z X, że nie będziemy nawzajem wchodzić sobie w drogę, a nasze relacje będą ograniczały się do opłat za rachunki, jedzenie itp.

Mieszkaliśmy tak dobre dwa lata i nic specjalnego się nie działo. Aż pewnej nocy brałam prysznic i wychodząc, poślizgnęłam się na mokrych kafelkach i uderzyłam plecami o kant prysznica...
Zemdlałam, a gdy się ocknęłam, byłam ubrana, na plecach miałam na szybko przygotowany opatrunek, a X wiózł mnie do szpitala. Leżałam tam kilka dni z założonymi szwami i pulsującym bólem pleców.

Gdy wróciłam do domu... X zaczął się mną zajmować. Pilnował, bym leżała na brzuchu, zmieniał mi opatrunki, robił herbatę i przygotowywał posiłki... A najdziwniejsze jest to, że nawet go o to nie prosiłam. Wzruszała mnie jego troskliwa opieka, a także poświęcenie, bo większość czasu spędzał ze mną, a nie ucząc się.
Trochę to trwało, ale w końcu wyzdrowiałam, a zaledwie tydzień po wyjściu z łóżka X zaprosił mnie na randkę.

Od tamtego czasu jesteśmy razem i teraz planujemy ślub. Jestem szczęśliwa ze swoim X i wiem, że gdyby nie wypadek (na zawsze będę miała bliznę), to nie zostalibyśmy parą. A pomyśleć, że nie lubiliśmy się za bardzo...

Dodał: LosowyGosc

Jak tu go nie kochać?

Miłóść 3 miesięcy temu

Sytuacja miała miejsce dwa lata temu, pewnego zimowego popołudnia. Dokładnie tego samego, w którym miałam zaplanowany egzamin praktyczny ze słynną eLką na dachu.
Mój chłopak był bardzo przejęty tym dniem, więc już wcześniej uparł się, że mnie zawiezie i na miejscu będzie trzymał za mnie kciuki.

Nastał owy dzień, od rana mój żołądek tańczył nerwowo macarenę, a mój luby ani nie odbierał, ani nie odpisywał. Egzamin o godzinie 14, na zegarze 11: 30, za pół godziny autobus, którym ewentualnie zdążę dotrzeć do miasta, w którym mieścił się WORD.
Odpowiedzi od mojego kierowcy brak, więc postanowiłam pojechać autobusem.

Na miejsce dotarłam godzinę przed egzaminem, mój telefon w autobusie jak na złość wydał swój ostatni 'pip' i padł. No nic, przyszło mi siedzieć i czekać na swoją kolej.
O godzinie 13: 40 otworzyły się drzwi poczekalni i wpadł mój ukochany. Był cały mokry i wyglądał, jakby przepłynął ocean spokojny.

Okazało się, że rano nie mógł znaleźć wyciszonego telefonu, a gdy znalazł, mój już był rozładowany. Samochód nie chciał mu odpalić, więc niewiele myśląc wsiadł na rower i przejechał prawie 30 km w minusowej temperaturze i śniegu, bo obiecał, że będzie tutaj ze mną.

Momentalnie rozpłakałam się ze szczęścia, że go mam.
Jak tu go nie kochać?
PS. Tak, zdałam.

PS2: Wróciliśmy razem autobusem. Przekupiłam kierowcę do zabrania roweru :)

Dodał: LosowyGosc

Spadłam mu z nieba

Miłóść 3 miesięcy temu

Kiedy byłam w 3 klasie gimnazjum, pojechałam na obóz. Dostałam od rodziny 300 złotych. Stówa na wszelki wypadek, 200 zł dla mnie.
Dwusetka w banknocie.

W pierwszy dzień pobytu moja grupa, z której znałam jedną osobę, poszła na basen. Wszystko na dworze, spory barek (taki pokaźny budynek) oraz leżaki. Dobrze się bawiłam z moją koleżanką, aż postanowiłyśmy pójść do baru. Muszę dodać, że było ciepło, ale wiał wiatr. Wyjęłam moją kasę z portfela, już mamy iść... Ale wiatr porwał moje 200 zł. Gdzie? Na dach. Cały hajs, kasa, dobro wyleciało sobie na dach baru. Jako młoda i głupia, postanowiłam wleźć na dach, koleżanka za mną. Okazało się, że banknot utknął między dachówkami prawie na skraju. Powoli podchodzę, łapię pieniądz i już czuję się jak zwycięzca...

Tak, zgadliście, ześlizgnęłam się. Zleciałam w dół, prosto na chłopaka spokojnie leżącego na dole. Usłyszałam długie "Uh..." (mało nie ważę) i "Oż, kur..." w tle. Miny jego znajomych i jego - bezcenne. Leżę tak chwilę rozwalona i w końcu wydusiłam bezmyślnie, podnosząc banknot:
- Kasę mi wywiało.
Po chwili z dachu spada moja koleżanka, ta do basenu. Podsumowanie chłopaków?
- Deszcz zaczął padać, ale jakiś taki nietypowy.

Chłopaka, na którego spadłam męczyłam niemal cały obóz: a to go kopnęłam podczas ćwiczeń, a to rozplaskałam mu lody na twarzy - w ogóle dziw, że żyje.

Żyje, ma się dobrze i jest ze mną 4 lata.
Miłość spadła mu z nieba.

Dodał: LosowyGosc

:(

Prosimy o wyłączenie dodatków blokujące reklamy

Blokujesz nasze reklamy, jedyne marne źródło dochodu z którego strona się utrzymuje...

Rozumiemy dlaczego to robisz, ale staramy się by nasze reklamy nie były tak irytujące. Prosimy więc o wyłączenie AdBlocka tutaj :)

OKEY