Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.

Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.
Dodaj anonimowe wyznanie

Zabawa w chowanego

Dzieci 3 miesięcy temu

Było to kilka/kilkanaście lat temu. Pojechałam na wakacje do babci, byli tam też moi kuzyni, więc się nie nudziłam. Po kilku dniach ktoś wysunął propozycję zabawy - chowanego. Pierwszy szukał najstarszy kuzyn, więc wszyscy pobiegliśmy do kryjówek.

Ja ruszyłam w stronę mojej niedawno odkrytej miejscówki, która znajdowała się w najdalej od ulicy wysuniętej części ogrodu. Rosła tam wysoka trawa, kilka krzaków i drzew. Położyłam się w tejże trawie i napawając się lekkim wietrzykiem, szumem drzew i śpiewem ptaków, zamknęłam oczy. Leżałam tak, jak się zdawało, kilkanaście minut, po czym stwierdziłam, że zapewne wszyscy już znalezieni, więc wstałam i zadowolona ruszyłam w stronę podwórka.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy na miejscu zobaczyłam... radiowóz, spanikowaną babcię rozmawiającą z policjantem i zapłakanych kuzynów obok!
Okazało się, że zasnęłam w trawie i nie było mnie kilka godzin. W końcu babcia wezwała policję, a dziadek szukał mnie z psem po lesie. Nikt nie podejrzewał, że przez cały ten czas byłam w ogrodzie.

Tagi: #dzieci
Dodał: LosowyGosc

Synku... Nie wzięłam kluczy.

Dzieci 3 miesięcy temu

Sytuacja w moim bloku. Stoi sąsiadka przed klatką i dzwoni domofonem do swojego mieszkania. Odbiera jej synek Jaś, mądre i sprytne dziecko:
J: Dzień dobly, słucham?
S: Cześć, synku, otwórz mi...
J: Nie otworzę.
S: Synku... Nie wzięłam kluczy.
J: Mama mówiła, żeby nigdy nie otwierać, jak rodziców nie ma w domu.
S: Tak, ale to ja, twoja mamusia.
J: Moja mama ma klucze, to sobie otworzy.
S: Nie wzięłam, śpieszyłam się do pracy.
J: Nie. A co jeśli ty to nie mama? Nie otworzę, prawdziwa mama wie, że mam nie otwierać.

Wyobraźcie sobie minę sąsiadki, która musiała dzwonić po wszystkich sąsiadach, a potem do męża, żeby przywiózł jej klucze.

Dodał: LosowyGosc

Dzieci potrafią być szczere :D

Dzieci 3 miesięcy temu

Moja siostra ma troje dzieciaczków :) Najstarsza miała wtedy 12 lat, młodszy 9 lat, a najmłodsza miała około 3 lat, mówiła już i w ogóle całkiem kumate dziecko. Więc ta właśnie Milenka bawi się z mamą w domu i mama nagle mówi:
- Koniec zabawy, trzeba iść gotować obiad, bo przyjdzie zaraz Gaba ze szkoły i powie:
"mamo, jestem głodna".
Przyjdzie Grzesiek ze szkoły i powie: "mamo jestem głodny".
Na końcu przyjdzie tata z pracy i powie...

W tym momencie Milenka wchodzi mamie w słowo i krzyczy:

- Monika, lej piwo!

Mama Monika płakała ze śmiechu...

Dzieci potrafią być szczere :D

Dodał: LosowyGosc

Ludzie! To jest moje dziecko czy wasze?

Dzieci 3 miesięcy temu

Kiedy moja siostra była malutkim człowieczkiem (takim, który nie potrafi robić nic innego jak żreć, robić w gacie, drzeć się i spać), ja miałem trochę ponad 3 lata. Nie wiem jak i czemu, ale od jej samego urodzenia rozumiałem ją doskonale. Wydawała tylko dźwięki i darła się, a ja zawsze wiedziałem czego ona chce.

Pewnego dnia wydzierała się jak opętana w kuchni. Rodzice próbowali ją uspokajać na wszelkie sposoby, ale bez efektów, no chyba że można do nich zaliczyć jeszcze większą dawkę decybeli. W końcu bezradni zawołali mnie.

Wchodzę do kuchni. Mama patrzy na mnie błagalnym wzrokiem, a ja robię klasycznego facepalma i mówię:
- Ludzie! To jest moje dziecko czy wasze? - Po czym podchodzę do lodówki, wyjmuję ogórka i wsadzam siostrze do wózka. Umilkła natychmiastowo.

Dodał: LosowyGosc

Mama usnęła na podłodze

Dzieci 3 miesięcy temu

Gdy miałam nieco ponad rok byłam z mamą w domu. Moja mama zmęczona całym dniem pracy usnęła... na podłodze. Ja jako małe, umiejące już chodzić dziecko zaczęłam po kolei z każdej szafki, która była w moim zasięgu wyrzucać ubrania. Jako że, jak to bywa z dziećmi szybko znudziła mi się zabawa... ja także usnęłam.

Wyobraźcie sobie teraz minę mojej siostry, która przyszła w nocy z pracy i widzi matkę zamordowaną na podłodze, wyrzucone wszystkie rzeczy, a co najgorsze brak najlepszej, najwspanialszej siostry (leżałam zakopana w ubraniach).

Dopiero po kilku sekundach grozy siostra odkryła, że śpimy i poczuła nieopisaną ulgę.

Dodał: LosowyGosc

Pomocne dziecko

Dzieci 3 miesięcy temu

Miałam wtedy 5 lat. Nowe mieszkanie. Przeprowadzka. Wszyscy szczęśliwi poza tatą, który oczywiście wszystko sam remontował. Pewnego dnia nad czymś się strasznie męczył, widać, że był już zdenerwowany. Tak więc ja, jego najmłodsza córeczka podchodzę, klepię go w ramię i mówię:
- No powiedz sobie tatuś 'ku*wa mać', będzie Ci łatwiej.

Dodał: LosowyGosc

A trzeba było pozwolić iść do wc

Dzieci 3 miesięcy temu

Kiedy miałam pięć lat, pojechałam z całą rodziną na ślub. W kościele poczułam, że muszę udać się do toalety za grubszą potrzebą. Pociągnęłam dziadka raz za rękaw, ale poprosił, żebym była cicho. Próbowałam jeszcze kilka razy, ale zostałam uciszona.

Przysięga, państwo młodzi nakładają sobie na palce obrączki, a wtedy ja na cały regulator - "Zesrałam się!"
Tak, wszystko jest nagrane.

Tagi: #dzieci
Dodał: LosowyGosc

Jestem dumna z tego co zrobiłam

Dzieci 3 miesięcy temu

Podzielę się z wami historią z 1 klasy podstawówki.
Jako dziewczynka miałam piękne, długie włosy. Oczywiście do szkoły mama robiła mi warkoczyki.
Drugi dzień szkoły, a mama już wezwana przez panią pedagog i panią wychowawczynię... Dlaczego? Otóż kolega z ławki postanowił mi obciąć mojego warkocza.... Odwinęłam mu z pięści prosto w nos... Złamany.
Słychać było tylko "ojej, ty mu złamałaś nos!!!". Ale ani razu nie było "miałaś takie ładne włosy. Będzie dobrze... kiedyś odrosną" .
Chłopak ma za swoje, a ja nadal jestem dumna z tego co zrobiłam :)

Tagi: #szkoła
Dodał: LosowyGosc

Czekałam aż po mnie wróci.

Dzieci 3 miesięcy temu

Pewnej zimy, mając nie więcej niż 4 lata, idąc z mamą na miasto zostałam posadzona na sankach, żeby było szybciej, bo taki wypad z dzieckiem jest dłuższy i bardziej męczący.
Jak już wspomniałam, moja rodzicielka posadziła mnie na sankach, po czym opatuliła kocykami, wszystko ładnie pięknie, aż w pewnym momencie spadłam z tych sanek, zamyślona rodzicielka nawet się nie zorientowała, że zgubiła dziecko po drodze. Przechodząc dobre 3-4 metry poczuła, że sanki są coś za lekkie, a ja leżę ja chodniku. Nie dość, że byłam opatulona kocem, to zimy kiedyś były mroźniejsze i dzieci były grubej ubierane. Jako że miałam szalik owinięty na twarzy, nie mogłam ani jej zawołać, ani wstać, więc tak leżałam i czekałam aż po mnie wróci.

Dodał: LosowyGosc

Ratownik mnie uratował

Dzieci 3 miesięcy temu

Gdy miałam około 5-6 lat, a lato było gorące, razem z rodziną wyruszyłam na podbój plaży. Było to kąpielisko przy jeziorze, ale strzeżone, ratownicy dzielnie pilnowali kąpiących się ludzi.

Kiedy ładnie się rozłożyliśmy na kocu, razem ze starszą siostrą zaczęłam lepić babki z mokrego piasku. W pewnym momencie chciałam iść coś zjeść/napić się. Zostawiłam siostrę samą i podreptałam do kocyka, który miał być niedaleko. Nie znalazłam go. Nie znalazłam też mojej siostry. Całkowicie straciłam orientację.

Zaczęłam błądzić po całej plaży, rozryczałam się na głos. Nikt nie zwrócił uwagi na płaczące dziecko. Do główki przyszedł pomysł, aby odejść kawałek na małe wzniesienie, aby mieć lepszy widok. Nie byłoby to takie złe posunięcie, gdyby nie to, że było tam bardzo mało ludzi i to miejsce było w mocnym cieniu. Oczywiście, dalej nikt nie zareagował na dziecko idące w nie wiadomo jakim kierunku, w dodatku nadal głośno płaczące.

Gdy już się tam znalazłam, a nadal nie mogłam znaleźć mojej rodziny, podszedł do mnie jakiś pan. Zapytał się co się stało, a potem powiedział, że zabierze mnie do mamusi i tatusia. Prowadził mnie ładnie, za rękę. Niestety, w innym kierunku niż powinniśmy pójść.

Na początku grzecznie z nim szłam, choć dalej wyłam jak szalona. W pewnym momencie niemal mnie ciągnął za sobą. Wyrywałam się, nie chciałam tego. Prowadził mnie do swojego samochodu. Był zaparkowany na poboczu, pod malutkim laskiem. Kiedy miał mnie już wpychać na tylne siedzenie, a ja ciągle krzyczałam, że chcę do mamy i do taty, w końcu nadeszło moje wybawienie.

Z pomiędzy drzew wyszedł kolejny pan, który najpewniej udał się tam za potrzebą. Widząc sytuację podbiegł, niemal siłą przejął mnie i wziął na ręce.
Chodził ze mną po plaży, dopóki nie znalazłam rodziców. Jak się później okazało, był ratownikiem. Jak widać, oni nie ratują dorosłych i dzieci tylko w wodzie.

Dodał: LosowyGosc

:(

Prosimy o wyłączenie dodatków blokujące reklamy

Blokujesz nasze reklamy, jedyne marne źródło dochodu z którego strona się utrzymuje...

Rozumiemy dlaczego to robisz, ale staramy się by nasze reklamy nie były tak irytujące. Prosimy więc o wyłączenie AdBlocka tutaj :)

OKEY