Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.

Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.
Dodaj anonimowe wyznanie

Kiedy nie wiesz na co zbierać kasę

Śmieszne 4 miesięcy temu

Jako że mój partner jest obecnie za granicą, często rozmawiamy przez telefon. Nasz dialog przebiegł mniej więcej tak:

Ja: Jak do ciebie przyjadę, to jeszcze nie wiem na co sobie zbierać.
On: Jak to na co? Na ślub.
Ja: A kto się hajta?!
On: No my.

Wczoraj chyba miałam najbardziej niekonwencjonalne oświadczyny na świecie.

Dodał: LosowyGosc

Franek mój kochany braciszek

Wypadki 4 miesięcy temu

Ludzie śmieją się ze mnie ze względu na mój tatuaż - znajduje się na przedramieniu i widnieją tam dwie "zniekształcone ręce" i imię Franek.

Nigdy go nie ukrywałam, wręcz przeciwnie. W szkole byłam wytykana palcami, pytali mnie, czy robiłam go po pijaku, a nawet trafiłam na stronę coś typu "najbardziej nieudolne tatuaże". W miejscach publicznych ludzie pytali jak mogłam to zrobić, przecież zostanie mi na całe życie, a z tym "chłopakiem i tak się rozejdę".

Kiedy miałam 4 lata śmierć przeleciała mi przed oczami. Pokój, w którym spałam zapalił się. Na całe szczęście zjawił się mój bohater, który wyniósł mnie z płonącego pomieszczenia. Na nieszczęście poważnie poparzył sobie dłonie. Stracił trzy palce i nie mógł już dalej grać w siatkówkę - co było jego pasją. Mój bohater sprawował nade mną opiekę, troszczył się jak ojciec - którego nie miałam, pomagał odrabiać lekcje, chodził na wywiadówki, pomagał, pocieszał.

Mimo okropnych obrażeń jakich doznał by mnie uratować nie załamał się, wiecznie był uśmiechnięty i zawsze powtarzał, że "są rzeczy ważne i ważniejsze". Rok temu mój wzór do naśladowania zmarł.

Franek, mój ukochany braciszku, okropnie za Tobą tęsknię...

Dodał: LosowyGosc

Brat bliźniak znalazł mi miłość

Miłóść 4 miesięcy temu

Zacznę od tego, że mam brata bliźniaka. Kropla w krople jesteśmy identyczni. W dzieciństwie oboje chcieliśmy iść do wojska. Schody zaczęły się w liceum, kiedy ja starałem się jak najlepiej uczyć, a on ciągle powtarzał, że ma czas i że da sobie radę. Nie, nie dał sobie rady.

On wylądował na kasie w popularnym markecie, a ja zwiedzałem najpierw Irak, a później Afganistan. Jak większość ludzi na misjach wysyłałem zdjęcia do domu, nie żonie, bo takowej nie mam, ale mamie czy przyjaciołom. I tu zaczyna się rola mojego brata. Dostał urlop w pracy i wyjechał na wakacje nad nasze rodzime morze. Poznał tam dziewczynę, lecz ona była z tych wyższych stref. Wiecie, studia, dobra praca i tak dalej. Postanowił jej zaimponować, jako kto? Jako ja. Pokazywał jej moje zdjęcia podając się za mnie.

Uprzedzam pytanie, nie udało mu się jej uwieść, gdyż dziewczyna była z tych kumatych i gdy zadawała dokładniejsze pytania, to nie potrafił jej odpowiedzieć. Jak się skończyło? Dziewczyna postanowiła to wyjaśnić i poznając moją mamę dotarła do mnie. Pisaliśmy do siebie listy przez kilka długich miesięcy.

A jaki jest finał? Za trzy miesiące bierzemy ślub. Ja w galowym mundurze, a ona w oliwkowej sukni. Moja luba pokochała wojsko i misje tak mocno jak swojego słodkiego żołnierzyka (do dzisiaj mnie denerwuje to przezwisko).

A wiecie, co jest najlepsze? Że gdyby nie głupota mojego brata, to nie miałby kto patrzeć na blizny z tych egzotycznych wyjazdów.

Dodał: LosowyGosc

Bardzo pilny telefon

Praca 4 miesięcy temu

Jestem wykładowcą na politechnice. Nauczam kilku różnych przedmiotów. Tego dnia czekałem na bardzo ważny telefon. Kiedy zadzwonił, przeprosiłem i opuściłem salę.

Po skończonej rozmowie wróciłem na zajęcia. Studenci wykonywali różne ćwiczenia, po dwie osoby przy stanowisku. Chodziłem między nimi i podpowiadałem im, kiedy potrzebowali pomocy. Pomagało też dwóch doktorantów. Zajęcia trwają sobie w najlepsze, aż tu mój telefon znów dzwoni. Odbieram, a tu dziekanat pyta, co się stało, że od godziny mnie nie ma na zajęciach...

Tak - pomyliłem sale i "przyłączyłem się" do prowadzenia innych laboratoriów.

Tagi: #praca
Dodał: LosowyGosc

Chcę różowe szwy

Dzieci 4 miesięcy temu

Zdarzyło się to, gdy miałam około 11 lat. Pojechałam z rok młodszą kuzynką i babcią do hipermarketu.

Obok niego budowany był sklep z narzędziami, farbami, itp. Jako że energia bardzo nas rozpierała, urządziłyśmy zawody w bieganiu po krawężniku przy owym sklepie.

Wszystko szło dobrze, dopóki się nie potknęłam. No, ale trzeba wygrać, więc wstaję i biegnę dalej. W pewnej chwili czuję, że mam mokrą rękę. Patrzę, a tam krew. Kurcze, co teraz? Biegniemy do babci, pokazuję jej tą rękę. Decyzja - jedziemy na SOR. W międzyczasie przyjechała do nas moja mama.

Wchodzimy do gabinetu, lekarz ogląda rękę. Rana głęboka (widać kość), trzeba szyć.

Czy wpadłam w panikę? Nie.

Natomiast przez pół godziny siedziałam w tym gabinecie i kłóciłam się z lekarzem, a wręcz płakałam, że chcę różowe szwy, inaczej stąd nie wyjdę. Przekonał mnie do normalnych dopiero gdy powiedział, że przez tydzień nie będę musiała iść do szkoły.

A podobno byłam spokojnym dzieckiem.

Dodał: LosowyGosc

Koniec świata

Dzieci 4 miesięcy temu

Pewnie pamiętacie 12.12.2012 i godzinę 12:12, kiedy to miał być koniec świata. Oczywiście nikt w to nie wierzył, ale znaleźli się tacy, którzy byli głęboko przekonani o zagładzie. No, ale do rzeczy...

Chodziłam z klasą na naukę pływania.
Wszyscy schodzimy na dół do szatni i zaczynamy ubierać kurtki, buty, czapki, szaliki itp... Już wszyscy gotowi, więc pani mówi, żebyśmy ustawili się w pary. Standardowo przelicza nas i mówi "Dobrze, wszyscy są. Możemy iść".

I właśnie w tym momencie o godzinie 12:12 dwunastego grudnia 2012 r. w całej szkole zgasło światło. Chyba nie muszę opisywać naszych przerażonych min i krzyków typu "Wszyscy zginiemy!"?

Tak. Wywaliło korki... :D

Dodał: LosowyGosc

Takie zaćmienie mózgu...

Śmieszne 4 miesięcy temu

Wydarzyło się to dawno, dawno temu, kiedy miałam 17 lat. Pewnego słonecznego dnia, gdy wróciłam po szkole do domu i nacisnęłam klamkę okazało się, iż dom jest zamknięty, a kluczy brak. Pomyślałam wtedy, że zapewne zostawiłam je w drugiej torebce, która znajduje się teraz w domu.
Po chwili oczekiwania i zastanawiania się co powinnam zrobić w tej beznadziejnej sytuacji, postanowiłam się nieco porozglądać. Tak oto okazało się, że okno do mojego domu jest uchylone. Wpadłam więc na genialny pomysł, by się przez nie prześlizgnąć.

Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Weszłam do domu, załatwiłam swoją potrzebę i postanowiłam poszukać zagubionych kluczy. Niestety po wielu wysiłkach i poszukiwaniach okazało się, że kluczy nie ma. Zatem co genialna ja zrobiłam w tej sytuacji? Znów wyszłam przez okno, zamknęłam je i czekałam ponad 2 godziny na schodach, aż moja rodzicielka wróci z pracy i mnie wpuści do domu...

Takie zaćmienie mózgu...

Dodał: LosowyGosc

Każdy słyszy co chce słyszeć

Śmieszne 4 miesięcy temu

Historia miała miejsce w moje 18 urodziny, kiedy rozmawiałam z mamą przez telefon o tym, jak ma wyglądać mój tort. Wywiązała się między nami taka rozmowa:

Ja: Chciałabym, żeby to było związane z tenisem.
Mama: Sama nie wiem, to nie wypada, bo nauczyciele itd.
Ja: Ale mamo, to moje wielkie hobby, pasjonuję się tym od lat, dobrze wiesz, że to lubię!

Mama była dziwnie zażenowana, a ja nie rozumiałam dlaczego. W końcu okazało się, że zamiast słowa tenis usłyszała słowo penis.
Nie chcę wiedzieć co sobie pomyślała, gdy mówiłam, że to moje wielkie hobby od lat...

Dodał: LosowyGosc

Kiedy humor ci zostaje po wypadku

Zwierzęta 4 miesięcy temu

Mój najlepszy przyjaciel miał wypadek. Było lato, on jako prawilny motocyklista śmigał na swojej maszynie (Honda CBR 600), aż pewnego dnia po prostu wyjechała mu starsza pani (warto dodać, że mój ziomek miał pierwszeństwo). W wypadku stracił prawą rękę. Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Niestety nie mogłem go od razu odwiedzić w szpitalu.

Gdy nadszedł czas spotkania, bardzo się stresowałem. Znam gościa od 16 lat (teraz mam 20), zawsze o wszystkim mogliśmy sobie powiedzieć. I co teraz? No nic, wchodzę do niego, od razu pytam jak się czuje, czy czegoś może potrzebuje. Gadka szmatka, a mój ziomeczek nagle mówi:
- Wiesz co, stary, najgorsze jest w tym wszystkim to, że będę musiał nauczyć się masturbować lewą ręką.

Poplułem się piciem i oboje wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem. Wiedziałem od dawna, że z niego dobry żartowniś, ale żeby w takiej sytuacji... Czarny humor. :D

Dodał: LosowyGosc

Tak, całe życie byłam uparta

Życiowe 4 miesięcy temu

Gdybyście mieli wybrać jedną cechę, która sprawia że "upierdliwość" dzieci jest nie do zniesienia, co by to było? Upartość.
Tak, całe życie byłam ponadprzeciętne uparta, doprowadzając na skraj wytrzymałości rodziców, aż w końcu moja upartość uratowała mi życie.

Styczeń 2013. Zima, ślisko i stało się - upadłam na brzuszek będąc w 6 m-cu ciąży.
Krew, utrata przytomności, szpital.
Ocucenie i zgoda na cesarskie cięcie...
Maska ze znieczuleniem i odliczanie od 10 do 6 i zasypiasz, a że cholernie się bałam, powiedziałam tylko 10, 9 i zamknęłam oczy. Na co rozproszony ordynator do lekarzy:
- Z niej i tak już nic nie będzie, ratujmy chociaż dziecko...

Nie, nie przeraziłam się, wręcz przeciwnie.
Pomyślałam - jak to, ja nie przeżyję?! (Guzik upartości włączony) Jeszcze ci pokażę!!!
Byłam reanimowana i intubowana, miałam 5 transfuzji i serię zastrzyków krwiotwórczych po to, by po 3 tygodniach wyjść ze szpitala i spędzić 3 miesiące przy inkubatorze, mówiąc do syna, że ma się nie poddawać!!!
A jako że mój syn urodził się z sepsą, miał niewielkie szanse na przeżycie i wielkie szanse na upośledzenie różnych organów.

Mieliśmy umrzeć lub zostać sparaliżowani/upośledzeni. Tymczasem... Jesteśmy w 100% procentach zdrowi, a mój Florek ma tylko jedną wadę... Jest cholernie uparty.

Dodał: LosowyGosc

:(

Prosimy o wyłączenie dodatków blokujące reklamy

Blokujesz nasze reklamy, jedyne marne źródło dochodu z którego strona się utrzymuje...

Rozumiemy dlaczego to robisz, ale staramy się by nasze reklamy nie były tak irytujące. Prosimy więc o wyłączenie AdBlocka tutaj :)

OKEY