Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.

Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.
Dodaj anonimowe wyznanie

Czekałam aż po mnie wróci.

Dzieci 3 miesięcy temu

Pewnej zimy, mając nie więcej niż 4 lata, idąc z mamą na miasto zostałam posadzona na sankach, żeby było szybciej, bo taki wypad z dzieckiem jest dłuższy i bardziej męczący.
Jak już wspomniałam, moja rodzicielka posadziła mnie na sankach, po czym opatuliła kocykami, wszystko ładnie pięknie, aż w pewnym momencie spadłam z tych sanek, zamyślona rodzicielka nawet się nie zorientowała, że zgubiła dziecko po drodze. Przechodząc dobre 3-4 metry poczuła, że sanki są coś za lekkie, a ja leżę ja chodniku. Nie dość, że byłam opatulona kocem, to zimy kiedyś były mroźniejsze i dzieci były grubej ubierane. Jako że miałam szalik owinięty na twarzy, nie mogłam ani jej zawołać, ani wstać, więc tak leżałam i czekałam aż po mnie wróci.

Dodał: LosowyGosc

Różowe majtki w groszki

Śmieszne 3 miesięcy temu

W pewien letni, upalny dzień postanowiłam, że ubiorę do szkoły luźną, zwiewną sukienkę. Kiedy wracałam z lekcji, zerwał się duży wiatr. Zdecydowałam się więc na założenie plecaka na oba ramiona, coby sukienkę trochę przytrzymać.

Po drodze minęłam nieziemsko przystojnego chłopaka. Kiedy obejrzałam się za nim, on też na mnie patrzył. Więcej. Nawet zaczął do mnie machać i iść w moją stronę. Podchodzi do mnie, szeroko się uśmiecha, otwiera swe boskie usta, z których padają następujące słowa:
- Twoje majtki są urocze, ale chyba niestety nie zasługują na aż tak widoczną ekspozycję.

Tak, plecak przytrzymał sukienkę, ale podwiniętą do góry. Paradowałam po mieście w różowych majtkach w groszki.

Dodał: LosowyGosc

To jest niesprawiedliwe

Różne 3 miesięcy temu

Mam 19 lat i 10 lat starszą siostrę. Moja siostra od kilku lat stara się zajść w ciążę. Trzy razy poroniła, a raz musiała usunąć, bo była to ciąża pozamaciczna. Jak na ironię losu, mając do skończenia szkołę i plany na przyszłość - wpadłam. Nie wiedziałam, jak powiedzieć komuś, kto tyle czasu stara się o dziecko. Jakąś godzinę temu zastałam siostrę w moim pokoju, całą zapłakaną. Szukała słuchawek i znalazła test ciążowy. Nigdy nie widziałam takiej zazdrości w jej oczach.

To jest niesprawiedliwe, że niektórzy męczą się latami, a jakiś smarkacz wpadnie na jakiejś imprezie.

Dodał: LosowyGosc

W taki sposób jesteśmy razem

Miłóść 3 miesięcy temu

Zacznę od tego, że już na początku liceum pokłóciłam się z chłopakiem (nazwijmy go X) z mojej klasy. Nie poszło o nic ważnego, ale do końca liceum ograniczaliśmy swoje rozmowy tylko do zdawkowego "cześć".

Potem złożyłam papiery na studia w mieście, gdzie miałam mieszkanie dla dwóch osób. Jednak moja przyjaciółka w ostatniej chwili mnie wystawiła, by mieszkać ze swoim chłopakiem, a ja zostałam z jednym wolnym pokojem.
I w tym czasie dowiedziałam się, że X szuka pokoju, bo też zamierzał studiować w tym mieście. Powiedziałam mu, że mam wolne miejsce u siebie, a ten się zgodził i zamieszkaliśmy razem. Od razu ustaliliśmy z X, że nie będziemy nawzajem wchodzić sobie w drogę, a nasze relacje będą ograniczały się do opłat za rachunki, jedzenie itp.

Mieszkaliśmy tak dobre dwa lata i nic specjalnego się nie działo. Aż pewnej nocy brałam prysznic i wychodząc, poślizgnęłam się na mokrych kafelkach i uderzyłam plecami o kant prysznica...
Zemdlałam, a gdy się ocknęłam, byłam ubrana, na plecach miałam na szybko przygotowany opatrunek, a X wiózł mnie do szpitala. Leżałam tam kilka dni z założonymi szwami i pulsującym bólem pleców.

Gdy wróciłam do domu... X zaczął się mną zajmować. Pilnował, bym leżała na brzuchu, zmieniał mi opatrunki, robił herbatę i przygotowywał posiłki... A najdziwniejsze jest to, że nawet go o to nie prosiłam. Wzruszała mnie jego troskliwa opieka, a także poświęcenie, bo większość czasu spędzał ze mną, a nie ucząc się.
Trochę to trwało, ale w końcu wyzdrowiałam, a zaledwie tydzień po wyjściu z łóżka X zaprosił mnie na randkę.

Od tamtego czasu jesteśmy razem i teraz planujemy ślub. Jestem szczęśliwa ze swoim X i wiem, że gdyby nie wypadek (na zawsze będę miała bliznę), to nie zostalibyśmy parą. A pomyśleć, że nie lubiliśmy się za bardzo...

Dodał: LosowyGosc

Ratownik mnie uratował

Dzieci 3 miesięcy temu

Gdy miałam około 5-6 lat, a lato było gorące, razem z rodziną wyruszyłam na podbój plaży. Było to kąpielisko przy jeziorze, ale strzeżone, ratownicy dzielnie pilnowali kąpiących się ludzi.

Kiedy ładnie się rozłożyliśmy na kocu, razem ze starszą siostrą zaczęłam lepić babki z mokrego piasku. W pewnym momencie chciałam iść coś zjeść/napić się. Zostawiłam siostrę samą i podreptałam do kocyka, który miał być niedaleko. Nie znalazłam go. Nie znalazłam też mojej siostry. Całkowicie straciłam orientację.

Zaczęłam błądzić po całej plaży, rozryczałam się na głos. Nikt nie zwrócił uwagi na płaczące dziecko. Do główki przyszedł pomysł, aby odejść kawałek na małe wzniesienie, aby mieć lepszy widok. Nie byłoby to takie złe posunięcie, gdyby nie to, że było tam bardzo mało ludzi i to miejsce było w mocnym cieniu. Oczywiście, dalej nikt nie zareagował na dziecko idące w nie wiadomo jakim kierunku, w dodatku nadal głośno płaczące.

Gdy już się tam znalazłam, a nadal nie mogłam znaleźć mojej rodziny, podszedł do mnie jakiś pan. Zapytał się co się stało, a potem powiedział, że zabierze mnie do mamusi i tatusia. Prowadził mnie ładnie, za rękę. Niestety, w innym kierunku niż powinniśmy pójść.

Na początku grzecznie z nim szłam, choć dalej wyłam jak szalona. W pewnym momencie niemal mnie ciągnął za sobą. Wyrywałam się, nie chciałam tego. Prowadził mnie do swojego samochodu. Był zaparkowany na poboczu, pod malutkim laskiem. Kiedy miał mnie już wpychać na tylne siedzenie, a ja ciągle krzyczałam, że chcę do mamy i do taty, w końcu nadeszło moje wybawienie.

Z pomiędzy drzew wyszedł kolejny pan, który najpewniej udał się tam za potrzebą. Widząc sytuację podbiegł, niemal siłą przejął mnie i wziął na ręce.
Chodził ze mną po plaży, dopóki nie znalazłam rodziców. Jak się później okazało, był ratownikiem. Jak widać, oni nie ratują dorosłych i dzieci tylko w wodzie.

Dodał: LosowyGosc

Tak, mieszkam obok cmentarza.

Śmieszne 3 miesięcy temu

Dzisiaj odkopałam swoje stare wypracowania z trzeciej klasy. Postanowiłam je poczytać. Jedno z nich polegało na opisaniu swojego sąsiada. Co tu dużo mówić - zacytuję wam kawałek:

''[...] Na jednej działce obok mnie mam sąsiadów, którzy są ogromną rodziną. Są bardzo spokojni. Wręcz sztywni. Nie awanturują się z nami nigdy. [...]''

Tak, mieszkam obok cmentarza.

Dodał: LosowyGosc

Jaka to ja jestem niedobra...

Dzieci 3 miesięcy temu

Jestem matką słodkiej dwuletniej córeczki. Jak to matka, czasami też muszę załatwić swoje sprawy w łazience, nigdy oczywiście drzwi nie zamykając. Ostatnio przy okresie córka złapała mnie na zmianie opakunku, z wielkimi oczami stała i się patrzyła, po chwili zaś powiedziała z wyrzutem: "Każesz mi na nocnik robić siusiu i kupkę, a sama po kryjomu w pieluchach chodzisz?!".

Oczywiście goście, którzy nas odwiedzili tego dnia dowiedzieli się, jaka to ja jestem niedobra...

Dodał: LosowyGosc

Gratuluję policji...

Różne 3 miesięcy temu

Dostałam dzisiaj mandat za przejście na czerwonym świetle...

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wbiegłam za rozwrzeszczanym około 4-letnim chłopcem, który wbiegł na jezdnię korzystając z faktu, że mamusia rozmawiała przez telefon. Dodam tylko, że gdybym nie złapała go wpół i nie zaciągnęła na chodnik, to dzieciak pewnie teraz byłby albo martwy, albo mocno pokiereszowany.

Gratuluję policji...
Czuję, że przez tydzień będę jeść chleb z masłem.

Dodał: LosowyGosc

Tak, dobrze, pchnij!

Śmieszne 3 miesięcy temu

Miałem z żoną rozmowę na temat romansu, temat wywiązał się w czasie oglądania filmu. Ona zaczęła w sumie. Nic dziwnego, zdążyłem o tym zapomnieć.

Jakiś tydzień później dzwoni do mnie, że ma masę roboty w firmie i nie da rady pojechać ze mną na weekend do rodziców, bo najprawdopodobniej nawet nie wróci z biura. Sam prowadziłem własną firmę, więc wiedziałem, że często tak się zdarza, ale stwierdziłem, że najpierw wieczorem pojadę zawieźć żonie obiad, taką niespodziankę zrobię. Na parkingu stało tylko jej asystenta auto, a światła były w większości zgaszone. Kod do alarmu znam, więc bez problemu wszedłem. Coraz bliżej, zaczynam słyszeć jakieś głosy, w tym żonę, która pojękiwała i mówiła "Auu! Taak... Tak, mocniej, auu! Tak, dobrze, pchnij!".
Przekalkulowałem wszystko -- zdrada! Wbiegam do jej gabinetu, a tam żona stoi z nogą wsadzoną pomiędzy szafę a ścianę. Ich mina piękna. Moja ponoć też.

Żona chciała wsadzić dokumenty do teczki, która była wysoko na półce, źle stanęła i poleciała jedną nogą w szparę, a że jej asystent jeszcze był, to próbował ją jakoś wyciągnąć, najpierw próbując odsunąć szafę, potem wyciągnąć samą nogę, a następnie stanął obok i nogami pchał szafę, lecz wszystko na nic, bo szafa była przykręcona do ściany. Musiałem jechać po narzędzia do domu, by uwolnić żonę, ale ulga była spora ;)

Dodał: LosowyGosc

Nie muszę się malować.

Śmieszne 3 miesięcy temu

Na sam początek chcę powiedzieć, że nie nakładam tony szpachli na twarz. Zazwyczaj jest to puder, tusz i trochę kredki - taki standardowy naturalny make up.

Ostatnio byłam u chłopaka, ten wyznał, że jestem śliczna i że nie muszę się malować. Postanowiłam go zaskoczyć i przy ponownej wizycie (tym razem on u mnie) w ogóle się nie pomalowałam. Wszedł do pokoju i z przerażeniem w oczach zapytał:
- Jezu, jesteś chora?


Postanowiłam, że jednak będę się malować.

Dodał: LosowyGosc

:(

Prosimy o wyłączenie dodatków blokujące reklamy

Blokujesz nasze reklamy, jedyne marne źródło dochodu z którego strona się utrzymuje...

Rozumiemy dlaczego to robisz, ale staramy się by nasze reklamy nie były tak irytujące. Prosimy więc o wyłączenie AdBlocka tutaj :)

OKEY