Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.

Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.
Dodaj anonimowe wyznanie

Nadal jestem gruba :(

Życiowe 4 miesięcy temu

Od 2 tygodni się odchudzam, mam kilka zbędnych kilogramów, toteż trzeba było się za siebie wziąć - dieta, ćwiczenia i takie tam.
Założyłam dzisiaj rano czarne spodnie, jednak jakoś dziwnie się układały, były to tu, to tam za luźne. Pierwsza myśl: PEWNIE SCHUDŁAM! Tak, przecież wczoraj byłam na siłowni, niemożliwe, schudłam aż jeden rozmiar, a więc dieta i zdrowy styl życia się opłacają!

Wróciłam przed chwilą do domu.
Nie, nie schudłam.
To były spodnie mojej mamy sprzed kilku lat, kiedy to w ciąży się roztyła.
Nadal jestem gruba :(

Dodał: LosowyGosc

Oto cała ja

Życiowe 4 miesięcy temu

Październik, rok 1997. Do szpitala trafia 20-letnia ciężarna kobieta, której dziecku nie śpieszyło się na świat, 12 dni po terminie już jest. Lekarze robią badania, dają leki na wywołanie skurczy i na porodówkę, bo dziecko jest źle ułożone - ułożenie twarzyczkowe.

Zaczyna się akcja porodowa, kobieta rodzi siłami natury, ponieważ lekarze nie pomyśleli nad tym, by zrobić cesarkę. Wszystko trwa długie godziny, kobieta ma już coraz mniej sił. Zaczyna opadać z sił i przestawać przeć. Słyszy kawałek rozmowy, gdy lekarze rozmawiają się ze sobą i zdanie "Którą ratujemy? Jedna musi umrzeć". Kobieta w myślach modli się, by ratowali jej dziecko, przecież będzie miał się kto nim zaopiekować. Potem czuje jak lekarz naciska na jej brzuch, by dosłownie wypchać dziecko, a ona widzi biały tunel, jasność, do której idzie i piękną łąkę. Tylko ktoś nie pozwala jej tam iść, wypycha ją, mówiąc, że to jeszcze nie jej czas.

Dziecko rodzi się, dostaje 5 punktów w skali Apgar, trafia do inkubatora. Kobieta po odzyskaniu przytomności trafia na sale poporodową i usypia. Ale nie na długo. W nocy budzi ją pani doktor z informacją, że nie wiadomo, czy dziecko przeżyje dobę i czy ma wybrane imię, bo pielęgniarki chcą ochrzcić dziecko. Kobieta podaje imię i zaczyna płakać, tej nocy już nie uśnie.

Dziecko przeżyło tę noc, a nawet i kolejną . Potem były diagnozy, że dziewczynka zacznie chodzić dopiero w wieku 5 lat, a pierwsze słowa może zacząć wymawiać ok. 3 roku życia. Miała też być opóźniona w rozwoju o 2 lata od rówieśników.

Mała pierwsze słowo wypowiada jak ma 1,5 roku. Gdy ma 2 latka, stawia pierwsze kroki. Potem szkoła podstawowa, uczy się dobrze, w niczym nie dostaje od rówieśników, ale i tak życie daje jej w kość, choć ona się nie poddaje. Potem gimnazjum - nauka idzie jej OK, nie odstaje od rówieśników. A teraz chodzi do 3 klasy technikum, a wiedzą, mimo nieprzesiadywania nad książkami, może przebić niejednego. Od małego walczy, dzięki czemu jest silna.

Cześć, tu JA, ta dziewczynka, która miała nie przeżyć najpierw porodu, a potem doby :)

Dodał: LosowyGosc

Wpadka z majtkami

Życiowe 4 miesięcy temu

Mieszkam na stancji ze współlokatorką i dzielę z nią jeden pokój. Staramy się utrzymywać porządek i jednocześnie nie spędzać na sprzątaniu całych dni.

Pewnego dnia moja współlokatorka poszła wziąć prysznic, więc ja korzystając z sytuacji szybko przebrałam się z piżamki w nowe ciuchy. Niestety pralka i nasze kosze na brudne ubrania znajdują się w łazience, która aktualnie była zajęta, więc wszystkie ubrania rzuciłam na moje krzesło. I tu narodziło się pytanie: co zrobić z brudnymi gaciami? Trochę nieładnie zostawiać je na krześle, więc niewiele myśląc, schowałam je do tylnej kieszeni spodni. Jeszcze musiałam umyć zęby i tak dalej, więc zdążyłabym się ich pozbyć. Zaparzyłam sobie kawę i rozpoczęłam odprawianie wszystkich porannych rytuałów, kiedy moja współlokatorka opuściła łazienkę.

Spojrzałam na zegarek - omatkoicórko, za chwilę miał odjechać mój autobus na uczelnię! Pobiegłam więc do tej łazienki, żeby się umyć, zrobić prowizoryczny makijaż i wyszłam z domu na przystanek. Mniej więcej w połowie drogi za plecami usłyszałam jakiś głos. Więc odwróciłam się i moim oczom ukazał się przystojny facet (dwa metry, umięśniony, ciemne włosy, błękitne oczy, normalnie cud, miód i orzeszki), który powiedział:
"Hej, chyba coś ci wypadło" i patrzyłam, jak schyla się po skrawek białego materiału w zielone kropki. Momentalnie zrobiłam się cała czerwona, ale jak głupia tak stałam i patrzyłam jak chłopak podnosił moje brudne gacie.

Kiedy zorientował się co właśnie wziął do ręki, wyrzucił to jak oparzony i odsunął się, patrząc na mnie jak na skończoną kretynkę. Ja oczywiście wciąż czerwona jak burak podnoszę te gacie z ziemi i uciekam. Nie, nie na autobus. Z jakiegoś powodu pomyślałam, że muszę najpierw odnieść gacie do domu.
Nie dotarłam na uczelnię, poczułam, że to jeden z tych dni, które należy spędzić w domu bez żadnego konkretnego powodu, pożerając lody i użalając się nad swoim życiem.
Na szczęście już nigdy go nie spotkałam, ale dlaczego do jasnej ciasnej nie mógł mi wypaść z tej kieszeni jakiś kasztan, albo chociaż czerwone koronkowe stringi? Musiały to być babcine majtasy w zielone kropki?!

Dodał: LosowyGosc

Kiedy masz 1.5 metra wzrostu

Życiowe 4 miesięcy temu

Przychodzi ksiądz na kolędę. Modlitwa, rozmowy, ogólnie miła atmosfera :) Po wszystkim ksiądz się zbiera i przy wyjściu dostrzegł cichą, nie odzywającą się mnie, głaszcze mnie po głowie i rzecze:
- A ty, dziecko, do której klasy chodzisz?
- Yyy... jestem na drugim roku studiów, proszę księdza.
Ksiądz cofnął rękę jak poparzony i odparł:
- Ooo! To już prawdziwa kobieta!

Reszta familii nie wytrzymała i gruchnęli śmiechem.

1,5 metra człowieczka może zmylić :)

Dodał: LosowyGosc

5a1dfe74

Życiowe 4 miesięcy temu

Sytuacja działa się tydzień temu, a mimo to i tak do tej pory gdy o tym myślę łzy napływają mi do oczu.

Jestem młodym chłopakiem, moja pasja to mecze piłki nożnej, w skrócie jestem tzw. "kibolem" :) Tego dnia szedłem ulicą mojego miasta z uczelni do domu i wydarzyło się coś, co wzbudziło we mnie dosłownie agresję. Przede mną szedł starszy mężczyzna, podpierał się laską, a raczej kawałkiem patyka, nawet nie wiem jak to nazwać. Z naprzeciwka widziałem grupkę ludzi mniej więcej w moim wieku, średnia jak na wygląd 20-25 lat. Kiedy mijali się z tym mężczyzną, usłyszałem słowa typu "zgredzie, zajmujesz cały chodnik", "pieprzeni emeryci"... Kiedy jeden z nich, widać, że pijany, zaczynał szarpać mężczyznę, nawet nie zastanawiałem się i dosłownie wyjechałem jak czołg w tę grupkę. Kojarzę ich po twarzach, oni mnie też, bo to moje osiedle, więc wiedzieli, że jestem zawodnikiem tajskiego boksu, co spowodowało u nich dosłownie popłoch :)
Starszy mężczyzna najpierw się serio przestraszył, ale kiedy było już po wszystkim, spokojnie do niego poszedłem, zacząłem przepraszać, aż w końcu rozryczałem się jak baba na jego oczach ze wstydu z jaką pogardą moje pokolenie pochodzi do starszych osób. Po długiej rozmowie ze starszym panem, już pod jego blokiem (postanowiłem go odprowadzić), okazało się, że jest to nikt inny jak kombatant wojenny, działający w czasach okupacji sowieckiej na Kielecczyźnie. Żołnierz Wyklęty, NIEZŁOMNY. Tak właśnie poznałem żywego bohatera i mojego idola. A do tego będzie świadkiem na sprawie sądowej za pobicie, zakłócenie porządku publicznego, naruszenie nietykalności osobistej pięciu osób...

Powiem tyle, nie piszę tego, żeby znaleźć adwokata i daleko w poważaniu mam tę sprawę sądową, może to świadczy o moim lekkim braku odpowiedzialności, ale nie potrafiłem obok tego przejść obojętnie. Jeśli ci, którzy wytoczyli mi sprawę sądową jakimś cudem czytają to wyznanie, to mam dla was wiadomość ze środkowym palcem i butami na waszych ładnych buźkach, a dla reszty czytelników prośbę. Szanujcie starszych ludzi, bo wielu z nich walczyło o to, żebyście mogli czytać to wyznanie w polskim języku, a nie niemieckim czy rosyjskim. Pamiętajcie o tych, którzy oddali życie za waszą wolność, bo oni nawet nie zastanawiali się, czy bronić ojczyzny, tylko łapali za broń, a większość dziś obsikałaby swoje rureczki ze strachu...

Dodał: LosowyGosc

Piękna historia

Praca 4 miesięcy temu

Od roku pracuję w ośrodku, w którym przebywają chorzy, starzy ludzie. Dziś byłam świadkiem najpiękniejszego dowodu miłości.

Jeden z naszych pensjonariuszy po obiedzie zniknął. Zgłosiłam to do kierownika. Szukaliśmy go po całym ośrodku i nic, nie ma go. Minęły 3 godziny, w tym czasie szukaliśmy go nawet w okolicach ośrodka. Nasze poszukiwania były bez sensu. Nagle zadzwonił telefon kierownika i okazało się, że nasza zguba jest w ośrodku, gdzie znajduje się jego żona. Warto dodać, że te dwa ośrodki dzieli 50 km.
Wraz z kierownikiem pojechaliśmy po niego. Siedział przy łóżku swojej żony, która jest chora na raka. Delikatnie całował jej dłonie i mówił do niej. Kobieta ledwo żyła. Po powrocie do naszego ośrodka zapytałam naszego pensjonariusza, jak on się tam znalazł. Spojrzał na mnie, uśmiechnął się i powiedział: "Bo wie pani, miłości nic nie jest w stanie rozłączyć, nawet te kilometry".

Cudownie było zobaczyć ten obraz miłości.

Dodał: LosowyGosc

Mój króliczek :(

Zwierzęta 4 miesięcy temu

Do wczoraj miałam króliczka. Miałam.
Po rozstaniu z chłopakiem został mi tylko on. Budził mnie szarpiąc za włosy, wskakiwał na kolana. Wczoraj, korzystając z piękniej pogody zabrałam go na spacer do pobliskiego parku. Wszystko było pięknie, dopóki nie podbiegł do nas jakiś menel i po prostu go zadeptał.

Właśnie wyszłam z komisariatu, jestem oskarżona o pobicie z uszczerbkiem na zdrowiu. Ale równie dobrze mógł i mnie w tamtym parku zabić. Mój mały przyjaciel nie żyje, straciłam już wszystko.

Dodał: LosowyGosc

Świntuszenie Pani Basi

Życiowe 4 miesięcy temu

Rzecz ta miała miejsce parę dni temu. (Imiona na potrzeby historii zostały zmienione).

Jak to w maturalnej klasie, niektórzy nauczyciele pozwalają maturzystom uczyć się na ich lekcjach do tych przedmiotów, które zdają. I tak oto odbywała się lekcja WOS-u, na której nikt nie wykazywał absolutnie żadnego zainteresowania. Pani Basia włączyła film na rzutniku, aby stworzyć jakieś pozory lekcji, a sama zajęła się czymś w komputerze. Nieświadoma niczego kobieta skorzystała z bramki SMS-owej, z której wypłynęła taka oto treść "Wpadnę do ciebie po pracy Bartusiu, poświntuszymy". Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że obraz z jej niecnego postępku wyświetlał się na rzutniku na oczach całej klasy.

Jedyne co nas zastanawiało, to czy mąż pani Basi ma na imię Bartek. A jej "świntuszenie" odbijało się w szkolnych korytarzach echem jeszcze parę dni :)

Dodał: LosowyGosc

:(

Prosimy o wyłączenie dodatków blokujące reklamy

Blokujesz nasze reklamy, jedyne marne źródło dochodu z którego strona się utrzymuje...

Rozumiemy dlaczego to robisz, ale staramy się by nasze reklamy nie były tak irytujące. Prosimy więc o wyłączenie AdBlocka tutaj :)

OKEY