Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.

Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.
Dodaj anonimowe wyznanie

Ksiądz uciekł z lekcji

Śmieszne 3 miesięcy temu

Liceum. Religia - znienawidzona przez moją klasę lekcja. Ksiądz czepiał się o wszystko, ale czasami dało się z nim wytrzymać. Najbardziej lubiliśmy, kiedy szliśmy na lekcję w teren - do kościoła lub na cmentarz. Ot tak! Żeby nie siedzieć w dusznej sali korzystaliśmy z ładnej pogody. Większość ludzi z klasy korzystała także z tego, że religia przypadała na nasze ostatnie 2h lekcyjne... w piątki. Kto mógł - dawał dyla. Ale jeden taki wypad zapadł mi w pamięci bardzo dobrze.

Szliśmy właśnie na cmentarz - ludziska rozleźli się po całym chodniku (o dziwo jeszcze wszyscy byli obecni), ksiądz idzie na tyle kolumny. Kiedy odwróciłam się, żeby zadać mu pytanie o to, czy mogę się zerwać 20 minut wcześniej na autobus, dopadło mnie lekkie zdziwienie... Księdza już nie było - nawiał nam z lekcji

Dodał: LosowyGosc

Jak nie zabijać komarów

Wypadki 3 miesięcy temu

Pewnego letniego wieczoru rąbałem sobie drzewo (normalna robota na wsi). Praca niełatwa, więc byłem trochę spocony i co chwilę jakiś komar mnie gryzł. Z każdym ugryzieniem byłem coraz bardziej wkurzony, bez miłosierdzia zabijałem krwiopijców. Aż jeden przeważył szalę.

Jeden usiadł mi na nodze. Już mega wkurzony zamachnąłem się na niego tym, co miałem w ręce, czyli... siekierą.

W ostatnim momencie zorientowałem się co robię i zdążyłem przekręcić siekierę tak, że nie uderzyła ostrzem a obuchem, co i tak skończyło się sporym bólem i siniakiem na całe lato, a nie jazdą do szpitala z siekierą w nodze.

PS. Komar poległ.

Dodał: LosowyGosc

Najbardziej żenująca historia

Śmieszne 3 miesięcy temu

Historię, którą śmiało mogę nazwać najbardziej żenującą w swoim 20-letnim życiu, zrozumieją przede wszystkim Panie... Rzecz tyczy się wizyty u ginekologa.

A więc od początku... Jak wiadomo wizycie u tego lekarza często towarzyszy stres i zakłopotanie. Jak to u ginekologa... pozycja "bierz co chcesz", a następnie badanie piersi.

A teraz wyobraźcie sobie, że podciągacie biustonosz, a z niego wylatuje Wam 2,50zł w 1,2,5-groszówkach, których wcześniej nie miałyście gdzie wsadzić :D Brzdęk monet o płytki na podłodze, powoduje zmianę koloru twarzy na wściekłą czerwień i nagle po 20 latach zaczynasz się jąkać :D Szybka kalkulacja w głowie "wyginać się nago w poszukiwaniu miedziaków po podłodze, czy udawać, że nic się nie stało?"

Pan Doktor nie wytrzymał, parsknął śmiechem i oznajmił, że mają kontrakt z NFZ, więc wizyta jest bezpłatna.
Nie pamiętam jaka była diagnoza :D

Dodał: LosowyGosc

Mama usnęła na podłodze

Dzieci 3 miesięcy temu

Gdy miałam nieco ponad rok byłam z mamą w domu. Moja mama zmęczona całym dniem pracy usnęła... na podłodze. Ja jako małe, umiejące już chodzić dziecko zaczęłam po kolei z każdej szafki, która była w moim zasięgu wyrzucać ubrania. Jako że, jak to bywa z dziećmi szybko znudziła mi się zabawa... ja także usnęłam.

Wyobraźcie sobie teraz minę mojej siostry, która przyszła w nocy z pracy i widzi matkę zamordowaną na podłodze, wyrzucone wszystkie rzeczy, a co najgorsze brak najlepszej, najwspanialszej siostry (leżałam zakopana w ubraniach).

Dopiero po kilku sekundach grozy siostra odkryła, że śpimy i poczuła nieopisaną ulgę.

Dodał: LosowyGosc

Lekarz tego nie poleca

Śmieszne 3 miesięcy temu

Moje dzieciństwo (z resztą nie tylko) dostarczało moim rodzicom wiele atrakcji. Wieczne kontuzje, szycia, wizyty u lekarzy...

Gdy byłem małym bachorem, spadłem z dużej wysokości mocno na moje "cztery litery", co spowodowało przesunięcie kości ogonowej i kilka innych urazów.

Będąc już nastolatkiem pojechałem z rodzicami do ortopedy (u którego byłem wtedy pierwszy i ostatni raz). Lekarz ogląda moje rentgeny i mówi:

- Widzę, że jak byłeś mały upadłeś mocno na tyłek. Nie powinieneś uprawiać seksu analnego.... Ale ogólnie to ci tego nie polecam.

Minę moich rodziców pamiętam do dziś, a ciekawość skąd lekarz wie, że "nie poleca" nadal mnie męczy.

Dodał: LosowyGosc

Bardzo pomocna chrzestna...

Życiowe 3 miesięcy temu

Na początku tego roku dowiedziałam się że mam poważnie chore kolana i potrzebną są zastrzyki właściwie od zaraz. Leczenie kosztowało 2000 zł. Nie miałam tyle. Owszem zarabiałam, ale wystarczało mi tylko na opłacenie mieszkania, prądu itd oraz na jakieś skromne jedzenie. Nie prosiłam rodziców o pieniądze, bo wiem że nie mają, dlatego zwróciłam się do rodziny, która ma pieniądze.

Zadzwoniłam do mojej matki chrzestnej, z którą sporo czasu nie rozmawiałam. Pogadałyśmy chwilkę i poprosiłam ją o pomoc. Wszystko wyjaśniłam po co mi te pieniądze i tak dalej. Wiecie co mi powiedziała? Że niestety nie mają teraz tyle pieniędzy do pożyczenia, a poza tym powinnam bardziej zacieśniać więzy rodzinne żeby o to w ogóle prosić.

Będąc więc w desperacji poprosiłam kolegę z pracy o pożyczenie 2000 zł. Nawet nie zapytał po co mi tyle pieniędzy, po prostu przelał je na moje konto. Oczywiście zapewniłam, że jak tylko pod koniec marca dostanę premię, to wszystko mu oddam.

A dzisiaj zadzwoniła moja babcia. Powiedziała, że moja chrzestna kupiła sobie nowiutkie auto prosto z salonu i że jutro wyjeżdżają całą rodziną za granicę w góry na ferie.

Teraz jestem dwa dni po zastrzykach i nie mogłam iść do pracy. Zgadnijcie kto wziął za mnie zmianę? :)

Tagi: #rodzina
Dodał: LosowyGosc

Prawdziwa miłość

Miłóść 3 miesięcy temu

Kocham mojego narzeczonego.

Nasza sytuacja finansowa ostatnio nieco pogorszyła się. Nie mamy od kogo pożyczyć pieniążków, więc musieliśmy jakoś sobie poradzić. Wypłatę dostajemy dopiero jutro, a w lodówce pusto. Mój chłopak zaczął robić sobie kolację - chleb z masłem. Ostatni kawałek chleba. Byłam bardzo głodna, ale nie chciałam mu tego mówić. Widziałam, że sam ma ochotę na ten chleb, więc cieszyłam się, że chociaż coś sobie zje.
Poszłam do łóżka, przed chwilą przyszedł mój narzeczony z "kolacją" i powiedział :
- Mało romantycznie, ale wiem, że jesteś głodna. Zjedz proszę, a ja jutro rano skoczę po bułki.

Ostatni kawałek chleba zjedliśmy razem. Nigdy chleb z masłem nie smakował tak dobrze.

Dodał: LosowyGosc

Pomocne dziecko

Dzieci 3 miesięcy temu

Miałam wtedy 5 lat. Nowe mieszkanie. Przeprowadzka. Wszyscy szczęśliwi poza tatą, który oczywiście wszystko sam remontował. Pewnego dnia nad czymś się strasznie męczył, widać, że był już zdenerwowany. Tak więc ja, jego najmłodsza córeczka podchodzę, klepię go w ramię i mówię:
- No powiedz sobie tatuś 'ku*wa mać', będzie Ci łatwiej.

Dodał: LosowyGosc

Starowinka wymierzyła sprawiedliwość

Życiowe 3 miesięcy temu

Sytuacja wydarzyła się pewnego popołudnia w niedalekiej przeszłości. Stałam przy jezdni, czekając na zielone światło. Po przeciwnej stronie ulicy dostrzegłam małego chłopca, na oko tak z 7 lat, który idzie obok swojej babci liczącej sobie co najmniej siedemdziesiątkę. Starowinka była dość chuda, jednak trzeba przyznać, że miała silne ramiona-nosiła dwie, wyładowane zakupami reklamówki. Mimo krzepy w rękach, widać, iż jej ciężko. Na przekór trudnością uśmiecha się do wnusia, prosząc, by malec nacisnął na guzik. Chłopczyk posłusznie wykonał polecenie. Nacisnął przycisk i niemal od razu zapaliło się zielone dla pieszych. "Magik" - pomyślałam. W tym samym czasie i dla mnie też rozbłysło zielone, więc uradowana ruszyłam przez pasy.

Wtem zawarczał silnik i fuknęły opony. W stronę malca pędziła czarna terenówka i to z takim zapałem, że przy impakcie dzieciak wyleciałby z 10 metrów i rozpłaszczył o asfalt. Kompletnie zesztywniałam, mając już przed oczami wizję zmiażdżonego, małego ciałka. Chłopczyk krzyknął rozdzierająco, kuląc się przed pędzącą śmiercią. Jego babcia pędziła w stronę ulicy, wołając rozpaczliwie jakieś niezrozumiałe słowa. Dopiero przeraźliwy pisk opon wyrwał mnie z letargu. Terenówka wyhamowała nagle; kierowca w końcu dostrzegł czerwone światło i malca na drodze. Samochód pchnął lekko chłopczyka, który padł na jezdnię i rozpłakał się histerycznie, bardziej z przerażenia, niż bólu wywołanego stłuczką. Odzyskawszy władzę w nogach, ruszyłam czym prędzej do dzieciaka, uspokajając go i tuląc. Zaraz na miejscu pojawiła się babcia, rzuciła zakupy i objęła mocno wnusia.

Wtedy z terenówki wychylił się wielki, naprawdę wielki, nieco przerażający facet. Zaczął wyklinać i rzucać teksty pokroju: "Jak pilnujesz gówniarza?!" i ogólnie ignorując swoją jazdę 150 km/h i obarczając całą winą malca. Od razu chciałam wycofać się w cień; co mogła innego zrobić piętnastolatka przed piratem drogowym, przed którym nawet rzesza dresów z osiedla robi pod siebie. Ale nie babcia.

Starowinka ścisnęła w pomarszczonej dłoni reklamówkę i... i swą chudą ręką uniosła wyładowaną zakupami torbę. Zamachnęła się nią, aż ta wykonała pełne 360 stopni i z całym impetem grzmotnęła o maskę terenówki. Jajka eksplodowały na czarnym lakierze wraz z owocami, chlebem i ogólnie całą zawartością torby, o potężnym wgnieceniu już nie wspominając. Facet wkurzył się na potęgę i już myślałam, że rzuci się na kobietę, lecz gdy ta uniosła śmiało drugą reklamówkę, mężczyzna postanowił się wycofać. Wsiadł rozżalony do swego auta i gdy tylko babcia wraz z utulonym już wnuczkiem zeszły z jezdni, odjechał z utytłaną w artykułach spożywczych maską, teraz jednak przestrzegając ograniczeń prędkości.

Do teraz nie mogę uwierzyć z jaką mocą starowinka wymierzyła sprawiedliwość.

Tagi: #historia
Dodał: LosowyGosc

Dostrzegajmy piękno nieidealnych

Miłóść 3 miesięcy temu

4 lata temu, jakieś 4 miesiące przed studniówką, szedłem do swojej szkoły jak zawsze rano i chcąc nie chcąc, podsłuchałem rozmowę dwóch dziewczyn idących za mną.
Jedna z nich żaliła się, że chciałaby iść na studniówkę, ale nie ma z kim i wszyscy będą się śmiać. Jaki miałby być powód wyśmiewania - zapytacie. Otóż okazało się, że dziewczyna ma lekki zespół Downa, co odznaczyło się na jej rysach twarzy i budowie ciała. Coś mnie tknęło i postanowiłem, że ja będę tym szczęściarzem, który ją zaprosi (nie chcąc się chwalić, byłem jednym z tych popularniejszych w szkole i dużo osób wyśmiewało moją decyzję).

Dziewczyna długo nie chciała się zgodzić ale w końcu uległa i... to była najlepsza decyzja w moim życiu. Okazało się, że dziewczyna po pokonaniu nieśmiałości wobec mnie, stała się wspaniałą tancerką, interesującą towarzyszką rozmowy i niesamowicie ciekawą osobowością, a mimo że nie wyglądała jak milion dolców, to jej optymizm i poczucie humoru sprawiło, że była piękniejsza od niejednej dziewczyny na tej studniówce.

Nie, nie jesteśmy do dzisiaj razem, ale ciągle się przyjaźnimy, a M. bije na głowę co drugą moją koleżankę z liceum, które nie miały nic do zaoferowania oprócz ładnej buzi.
Dlaczego to piszę? Nie żeby się chwalić swoją dobrodusznością czy czymkolwiek w ten deseń, ale żeby zwrócić uwagę, że choroba nie zabija człowieka i jego zainteresowań, a zwłaszcza nastolatki powinny uważać na swoje "hejty", które naprawdę mogą zranić drugą osobę. Dostrzegajmy piękno nieidealnych rzeczy, czasami warto.

Dodał: LosowyGosc

:(

Prosimy o wyłączenie dodatków blokujące reklamy

Blokujesz nasze reklamy, jedyne marne źródło dochodu z którego strona się utrzymuje...

Rozumiemy dlaczego to robisz, ale staramy się by nasze reklamy nie były tak irytujące. Prosimy więc o wyłączenie AdBlocka tutaj :)

OKEY