Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.

Disty.pl - codzienne historie z życia wzięte.
Dodaj anonimowe wyznanie

Ulubione cukierki irysy

Śmieszne 21 dni temu

Jako, że historie z dzieciństwa są najlepsze (no, zaraz po tych o dresach :) ), to postanowiłam dodać moje trzy grosze.

Mój tata miał za dzieciaka kolegę, który był takim typowym miśkiem, więcej wszerz niż wzdłuż, a w kontaktach z dorosłymi był bardzo nieśmiały.

Pewnego dnia biegnie uradowane dziecko do sklepu, bo dostało od mamy drobne na cukierki. Pojawił się jednak jeden istotny problem - jak tu zagaić do ekspedientki o owe słodycze?

No ale nic - wkracza rozdygotany do typowego wiejskiego sklepiku, udało mu się wygęgać "Cukierki poproszę" i w tym momencie spełniły się jego najgorsze koszmary - pytanie ze strony sklepowej.
- Ale które? Te? - wskazuje na Irysy w pierwszej gablotce, znienawidzone przez chłopca, ale jak tu odmówić?
Chłopak przytakuje pośpiesznie i na skraju płaczu wychodzi ze sklepu z pełną torbą "Szatańskich Irysów".

Sytuacja powtarza się przy każdej próbie kupna upragnionych słodyczy przez malca, aż nastał Dzień - Ten Dzień, w którym wszystko miało się odmienić.

Chłopiec wkracza w progi sklepu z żelaznym postanowieniem, że dziś mu się uda, dziś powie ekspedientce, że nie chce Irysów!

Szybki rzut oka na wystawę z cukierkami, cóż to?! W pierwszej gablotce piękne, kolorowe landrynki, Irysów - brak.

Dziecię nie wierzy w swoje szczęście, prawie że ze łzami w oczach podbiega do lady i mówi standardowe "Cukierki poproszę". Szczęście jest na wyciągnięcie ręki, jeszcze tylko chwila...

Sklepikarka puszcza do niego oczko.
- Wiem, jakie ty lubisz - i wyciąga spod lady pełną torbę Irysów...

Dodał: LosowyGosc

Przygotowania do bierzmowania

Śmieszne 21 dni temu

Podczas przygotowań do bierzmowania, musiałam zdać poszczególne modlitwy oraz odpowiedzi na zadane pytania. Kiedy przyszedł dzień, który miał sprawdzić moją wiedzę, dostałam pytanie:
- Dlaczego Maryja, była dziewicą?
Odpowiedź moja była taka:
- Ponieważ, nie uprawiała seksu.

Po dziś dzień, koleżanka ciśnienie ze mnie bekę.

Dodał: LosowyGosc

Rozczarowanie na balu gimnazjalnym

Śmieszne 21 dni temu

Za dwa miesiące bal na zakończenie gimnazjum. Jak można się domyślać, każda dziewczyna chciałaby zostać zaproszona przez jakiegoś przystojniaka. Tak było też u mnie.

Wszystkie koleżanki miały już wymarzonych partnerów do tańca, a ja jak zawsze zostałam ostatnia.
Niedawno doszły mnie słuchy, że Marcin (jeden z tych szkolnych przystojniaków) nie ma jeszcze partnerki i planuje zaprosić właśnie mnie! Nie od razu w to uwierzyłam, ale kiedy zauważyłam, że chłopak zaczął się koło mnie kręcić, pomyślałam sobie, że może to jednak prawda.

Dzisiaj na przerwie nadszedł ten moment.
Stałam z przyjaciółmi koło klasy, gdy nagle podszedł Marcin i poprosił mnie na bok. Serce mi stanęło, bo wiedziałam co zrobi, ale nie dawałam po sobie nic poznać. Odeszliśmy kawałek, stanęliśmy naprzeciwko siebie i... wtedy Marcin spytał, CZY MOGŁABYM POŻYCZYĆ MU CYRKIEL.

Chyba nie muszę opisywać mojej miny.

Dodał: LosowyGosc

W nieodpowiednim momencie

Miłóść 21 dni temu

Swoją opowieść zacznę od faktu, iż jadąc autokarem z mojego rodzimego miasta do miasta, w którym studiuję, zawsze siadam z brzegu, bo wtedy większa szansa, że mi się nikt nie dosiądzie. Ale tym razem widzę ją. Brunetka, ciemne oczy, ogólnie całkiem przyjemna z wyglądu i figury. No to w głowie rodzi się już plan, przesiadam się pod okno, może akurat się owa dziopa przysiądzie.

Pech chciał, panowie na pewno zrozumieją jak to jest, zrobił się namiocik. Chodzi mi o wzwód, taki niekontrolowany i nagły. Żeby jakoś zakryć do czasu aż minie, kładę ręce tak, żeby nic nie było widać. Podchodzi ta dziewczyna i pyta, czy może się dosiąść, na co ja oczywiście, że nie ma problemu bla bla. Jakaś gadka szmatka, że na polu zimno, że deszcze itp.

No i zaczyna się. Wzwód jak 150, a ta do mnie z ręką i "Julia jestem", a ja bez namysłu ściągam rękę ze spodni i podaję, mówiąc, "Marcin, miło mi". Ta się patrzy wiadomo gdzie, bo widać wszystko jasno i wyraźnie... Uśmiecha się i mówi "No widzę, że ci miło". Burak oczywiście spalony, ja zażenowany.

O dziwo rozmowa jakoś się toczyła przez całą podróż, ale jak tylko dojechaliśmy zgrałem głupa, że mi się spieszy i długa. Rezultat taki, że nie jesteśmy ani rok po ślubie, ani nie spodziewamy się dziecka.
Dzięki, stary.

Dodał: LosowyGosc

Kiedy jesteś rudy

Śmieszne 21 dni temu

Zacznę od tego, że odkąd pamiętam jestem rudy. No może poza jednym zdjęciem, na którym moje włosy są koloru ciemno brązowego.

Obecnie mam 20 lat. Niestety, gdy miałem 5 lat w moim domu wybuchł pożar i wszystko spłonęło (zdjęcia, pamiątki), tak że nie mam pojęcia jak wyglądałem, gdy się urodziłem.
Moim pierwszym zdjęciem jest dopiero owa fotografia ze ślubu rodziców, na której właśnie moje włosy są ciemno brązowe.

Zawsze bardzo mnie to dziwiło i wiele razy pytałem rodziców jak to się stało, że z ciemno brązowych moje włosy nagle zmieniły się na rude.
Rodzice tłumaczyli, że przez lata kolor zmieniał się, że to w genach itd., aż do wczorajszego wieczoru, kiedy mój tata dość mocno wstawiony wyznał, że wraz z mamą przed ślubem stwierdzili, że ich zdjęcie musi być naprawdę piękne, a rudy chłopak do niego nie pasuje. Dlatego właśnie postanowili mnie ufarbować na tę okoliczność.

Dodał: LosowyGosc

Kiedy jesteś bardzo blada

Śmieszne 21 dni temu

Jestem naturalnie okrutnie blada i odkąd pamiętam ubieram się na czarno. Sytuacja miała miejsce na imprezie urodzinowej mojej koleżanki, jak to bywa na takich imprezach, troszkę wypiłam i gdy zaczynało szumieć, postanowiłam iść się przewietrzyć. Była około 2 w nocy, padał deszcz, chwilę wcześniej tańczyłam bez butów, więc jak stałam tak wyszłam, boso, w czarnej kiecce.

Idę sobie chodnikiem, patrzę: cmentarz - czemu nie? Przejdę się. Podchodzę, szarpię za bramkę - zamknięta, więc stwierdziłam, że wracam. Odwracam się, a parę metrów ode mnie stoi facet, oczy jak talerze, gęba otwarta. Gdy zaczęłam iść w jego stronę, usłyszałam tylko "ja pie#$%^ę!".

W życiu nie widziałam, żeby ktoś tak szybko uciekał :D

Tagi: #impreza
Dodał: LosowyGosc

Koperta z białym proszkiem

Życiowe 21 dni temu

Sytuacja miała miejsce jakieś 11-12 lat temu, chodziłem wtedy do podstawówki. Mieliśmy w klasie kolegę, który wszystkich irytował - wiecznie się o wszystko wykłócał i musiał postawić na swoim za wszelką cenę. Wszyscy mieliśmy go dość.

Wówczas uznałem, że trzeba go czymś mocno wystraszyć, może wtedy się nieco uspokoi. Tak się złożyło, że tematem na czasie był wtedy wąglik i różne dziwne przesyłki z białym proszkiem w środku. Uznałem to za idealne rozwiązanie sytuacji. Wtajemniczyłem w swój plan dwóch najlepszych kolegów, którym mój pomysł bardzo się spodobał. Zrobiliśmy więc mieszankę mąki, soli, cukru i proszku do prania i wsypaliśmy wszystko do koperty. Następnego dnia, wracając ze szkoły, kupiliśmy znaczek i taki list, zaadresowany do naszego nielubianego kolegi, wrzuciliśmy do skrzynki pocztowej. Było to mniej więcej godzinę przed opróżnieniem skrzynki i przekazaniem listów z filii na naszym osiedlu do głównego urzędu w naszym mieście.

Jakieś dwie, trzy godziny później moja mama wróciła z pracy i powiedziała, że coś się stało na "dużej" poczcie, ponieważ jest zamknięta, a budynek jest obstawiony policją. Nie przejmowałem się tym, bo nie dostrzegłem wtedy żadnego związku z naszą przesyłką.

Wszystko wyjaśniło się kilka dni później, kiedy ukazał się nowy numer naszego lokalnego tygodnika. Znalazł się w nim artykuł na pół strony zatytułowany "Biały proszek na poczcie". Okazało się, że pracownica sortująca listy podejrzewała, że przesyłka jest za ciężka w stosunku do znaczka, który został naklejony na kopertę. Wzięła więc list na wagę, a wtedy wysypał się z niego biały proszek. Kobieta mocno się wystraszyła i wezwała policję. Koperta oczywiście była bez nazwiska nadawcy, niemniej jednak artykuł kończył się zdaniem "Policja szuka już sprawcy".

Po zbadaniu zawartości przesyłki prawdopodobnie odpuścili. Z tego co wiem, do adresata także nie dotarli. Przez parę dni żyłem w naprawdę dużym strachu, a całą historię pierwszy raz opowiedziałem komuś dopiero wtedy, jak byłem już na studiach. :)

Dodał: LosowyGosc

Nieszczęsna kontrola policji

Śmieszne 21 dni temu

Kilka lat temu mój wtedy świeżo upieczony chłopak zaprosił mnie na imprezę do swoich znajomych. Wszystko świetnie, gdyby nie zmora, która męczy każdą kobietę co miesiąc - okres. Trudno, i tak poszłam.

Impreza mocno zakrapiana, po kilku głębszych poczułam potrzebę fizjologiczną - idę. Pozbyłam się tamponu, zawinęłam go w papier... ale co dalej? Pijana wkręciłam sobie, że to wstyd spytać kogoś o śmietnik, trzymając po wyjściu z toalety zawiniątko. Misterny plan? Mam torebkę, jutro się go pozbędę.

Pech chciał, że gdy wracałam z chłopakiem do domu, zatrzymała nas policja. Powód? On przypominał kogoś poszukiwanego. Przeszukali nas, aż doszło do mojej torebki. Młody geniusz stwierdził, że zawiniątko to narkotyki. Momentalnie przetrzeźwiałam.
Po odwinięciu ja burak, policjant burak, chłopak w śmiech. Jeszcze nigdy policja nie puściła mnie tak szybko.

Dodał: LosowyGosc

Sposób na Jehowych

Śmieszne 21 dni temu

U mnie w okolicy jest ich kościół, więc Jehowi są tu praktycznie co dwa dni, a odprawianie ich jest trochę irytujące. Czytałem kawał na pewnej stronie (co jest kluczowe!) i on podsunął mi pomysł. Czekałem tylko na okazję, by wypróbować mój nowy sposób. Udało się. Świadkowie Jehowy przyszli, więc zaprosiłem ich do środka. Rozmawiamy w najlepsze, jestem uprzejmy i nagle krzyczę w stronę kuchni: Dimitri, mamy kandydatów do gułagu, pomóż mi ich spacyfikować!


Nie widziałem, żeby ktokolwiek tak szybko biegał, a od tamtej pory nikt nie zakłócał mi miru domowego.

Tagi: #jehowi
Dodał: LosowyGosc

Coś zdechło...

Praca 21 dni temu

Siedzę w biurze, sam w pokoju, wiec nie krępując się specjalnie obniżam ciśnienie w jelitach poprzez wypuszczenie solidnego bąka (klima chodzi, więc zaraz się "rozejdzie"). Chwilę później drzwi się otwierają, wchodzi przełożona...
- Co tutaj tak śmierdzi?
Myśl, myśl!
- Przed sekundą włączyłem klimę i taki... ehh... powiew świeżości - wstałem, wyłączyłem klimę.
- Matko, bez klimy się udusisz, a przy takim zapachu nie da się pracować, pewnie coś wlazło do przewodu i zdechło...
Wyszła.

Niestety, w trosce o komfort mojej pracy wezwała serwis. Biedny pan serwisant rozebrał nawiew w moim pokoju, złożył, następnie 2 h chodził po biurze, sprawdzał po kolei nawiewy i próbował zidentyfikować, w którym miejscu może być ta padlina. I dziwnym trafem nic nie znalazł...

Nigdy się nie przyznam :)

Dodał: LosowyGosc

:(

Prosimy o wyłączenie dodatków blokujące reklamy

Blokujesz nasze reklamy, jedyne marne źródło dochodu z którego strona się utrzymuje...

Rozumiemy dlaczego to robisz, ale staramy się by nasze reklamy nie były tak irytujące. Prosimy więc o wyłączenie AdBlocka tutaj :)

OKEY